Witam,
zazwyczaj na treningu staram sie skatować jak mogę tak aby czuć na drugi dzień zakwasy i przyznam że czuję pewien żal do siebie gdy takowe nie występują, ale czy na pewno zakwasy=progress? Czasem sie zastanawiam czy nie mam głupiego podejscia odnosnie domsów. Moim obecnym priorytetem jest glownie masa wiec pytanie, idzie wam masa bez regularnych zakwasów?
zazwyczaj na treningu staram sie skatować jak mogę tak aby czuć na drugi dzień zakwasy i przyznam że czuję pewien żal do siebie gdy takowe nie występują, ale czy na pewno zakwasy=progress? Czasem sie zastanawiam czy nie mam głupiego podejscia odnosnie domsów. Moim obecnym priorytetem jest glownie masa wiec pytanie, idzie wam masa bez regularnych zakwasów?
Krzysztof Piekarz

