1. Przysiady ze sztangą 5x5 60s
42,5/45/47,5/50/52,5 (ostatni niepełny)
42,5/45/47,5/50/52,5
Ściana, ściana, ściana. Dalej do dvpy, dalej wstaję z palców, dalej mam wrażenie, że się składam. Dopiero tydzień ćwiczenia w domu, w nowym planie po prostu zrzucę ciężar i będę piłować te przysiady

.
2. High Pull ze zwisu 5x5 60s
32,5/35/37,5/40/42,5
30/32,5/35/37,5/40
Tym razem nieźle.
3. Wiosłowanie sztangą wąsko podchwytem 5x5 60s
40/nie pamiętam
45/47,5/50/55/57,5
No, nie pamiętam. Akurat trafiłam na trening personalny na salce i trener w końcu mi uświadomił, co było z tym cholernym wiosłem nie tak, a ja tyle nad tym myślałam. Po prostu “podrzucałam” ciężar i spinałam u góry łopatki, czysty d****izm

. Zrzuciłam do 40 i byłam już rozproszona (zaczęły się ploty o Chodakowskiej i jej szczurzej twarzy), potem jakoś dokładałam i finalnie skończyłam jakoś w okolicach ciężaru z zeszłego tygodnia, także takiej wielkiej tragedii nie było. Ale co się fuszery naodstawiałam, to z moją stratą niestety, teraz już może być tylko lepiej.
4. Wyciskanie sztangielek na ławce poziomej z rotacją nadgarstka 5x5 60s
10/14/16 połamańce/14 (waga jednej)
10/14/16/16x4 (waga jednej)
Skupienie w wiosłowaniu uleciało i jakoś tak nawet nie wiem jak było z tym wyciskaniem. Też mi nie idzie, nie umiem się ułożyć, staram się ściągać te łopatki i mostkować a na końcu i tak jakoś mi się wszystko prostuje i głupiego robota.
5. Wyciskanie francuskie sztangi leżąc 3x8 30s
12,5/15/17,5x10
gryf łamany+5/+7,5/+10x10
Jedyny łamany na siłce (kpina) oczywiście zajęty. Wzięłam prosty, nic nie bolało na szczęście.
6. Uginanie ramion ze sztangą łamaną 3x8 30s
12,5/15/17,5x10
gryf łamany+5/+7,5/+10x10
Było okej, staram się nie podciągać za wysoko, żeby nie tracić napięcia i łokcie cały czas przy ciele.
+20min bieżnia: 8min-10km/h, 5min-10,5km/h, 6min-11km/h, ostatnia minuta 12-14km/h
Dzisiaj dzień dobrej rady chyba. Najpierw wiosło, potem na końcu jak się rozciągałam w pozycji przysiadu to miły pan w five fingersach zasugerował, żeby stopy trzymać równolegle a kolana szeroko. Tylko nie jestem pewna, czy to jest do końca korzystne dla moich kolan, u mnie naturalnym odruchem jest jednak zwracanie stóp lekko do zewnątrz i zawsze wydawało mi się optymalnym rozwiązaniem przynajmniej dla mnie.
Ale tak ogólnie to zawsze fajnie popatrzeć, jak ktoś robi inny trening od takiego klasycznego- kettle, bosu, piłka, piłka lekarska. I nie takie połamańce, tylko ładna technika no i widać, że potrafi. Może kiedyś też się nauczę.
Pomierzyłam się (a tak w ogóle wczoraj dostałam @, pośpieszył się jakiś tydzień, WTF), no i pomimo okresu (czy ja aby na pewno wyraźnie zaznaczyłam to w tabelce?

) spadki są.
Ale mnie boli ta fuszera w wiosłowaniu, no nie przeżyję normalnie. Może do po tym high pullu taki zapęd do dynamicznego ruchu.
