Witam Was. Bez kręcenia odrazu się przyznaje, że jestem prawie 35 latkiem z nadwagą wypracowaną przez ostatnie 10 lat bardzo wygodnego pożycia małżeńskiego. Post ten zakładam trochę dla motywacji samego siebie, trochę z potrzeby naprowadzenia, ale także ku przestrodze młodych:) Mianowicie do 25 roku życia dość regularnie uczęszczałem na siłownie z dość dobrymi wynikami. Areobów nigdy nie lubiałem, ale treningi siłowe bardzo mi odpowiadały. Przy wzroście 180cm i wadze 80kg wyciskałem na klatke 120kg, na barki sztangą 75kg, biceps stojąc, sztanga 55kg. Porównując się wtedy do kolegów miałem bardzo dobre wyniki. Także wymiary były ok.: biceps ok 44cm, przedramie ok. 35cm (moi koledzy mieli tyle w bicepsie w tym okresie). Nigdy nie miałem kostki na brzuchu, ale tzw. brzucha też nie miałem, żadnych boczków itp. Wyglądałem dobrze. No i poźniej przyszło 10lat długiego nic nie robienia. Nawet do sklepu jechałem samochodem:) Ogarnołem się gdy dobiłem do 100kg i prawie w 100% ograniczyłem od jakiegoś roku wszystkie niezdrowe rzeczy, jak chipsy, napoje gazowane, itp. Waga spadła do 92kg i stoi na tym poziomie od około pół roku. Tydzień temu wpadłą mi książka Lafaya w ręcę i odrazu wiedziałem, że to jest to. Oczywiście boje się na jak długo starczy mi zapału. No ale muszę być dobrej myśli. No ale do rzeczy. Cały czas sądziłem, że mimo iż mam widoczną oponę na brzuchu to nie ujmuje sily i mam ją cały czas. Ludzie jak bardzo się pomyliłem. Już rozgrzewka przed testem prawie mnie zabiła:) A sam test wyszedł beznadziejnie, bo z każdym ćwiczeniem czułem się coraz gorzej i mniej pewnie.
02.05.2013
1. Rozgrzewka: 3 serie - skakanka/10 pompek
2. Test:
A-20
B-1,5
C-4
A1-8,5
Ogólnie to trzy dni dochodziłem o siebie, nawet nie mam tu na myśli bólu mięsni tylko ogólne dziwne samopoczucie - jakby ciągłe zmęczenie, najprawdopodobnie serce, odzwyczajone od wysiłku, dostało lekki wycisk
No ale mimo wszystko zdecydowałem się po kilku dniach rozpocząć trening od b.pierwszy program treningowy
A więc tak wymiary początkowe:
Wzrost: 180cm
Waga: 92kg
Szyja: 41cm
Barki: 127cm
Klatka piersiowa - wydech: 110cm
Klatka piersiowa - wdeech: 114cm
Napięte ramie (biceps): P-38cm L-38cm
Przedramie: P-34cm L-34cm
Talia: 99cm
Biodra: 104cm
Udo: P-64cm L-61cm
Łydka: P-40cm L-42cm
Ogólnie nie jestem jakimś tam wielkim grubasem. Poprostu mam zapuszczony brzuchol:)
07.05.2013
1. Rozgrzewka: 3 serie - skakanka/10 pompek
2. Trening: (przerwy 2min)
A1- 18/9
D- 4/4
C1- 5/4
E- P12L4/P10L10
F- 16/13
G- 20/18
K2- 7/umarłem
Po pierwszej serii K2 stało się coś co nigdy wcześniej w życiu mi się nie zdarzyło - zwymiotowałem z wysiłku. Dla mnie to był szok. Ale w sumie dość szybko doszedłem do siebie i dziś mimo zakwasów czuję się dobrze. Przypomne, że po teście umierałem kilka dni.
No i teraz pytanie do Was. Jak ja mam ćwiczyć? Czy forsować organizm i czekać aż się przyzwyczai, czy może jechać na 100% wg programu. Osobiście preferuje te druge rozwiązanie, boję się tylko żebym nie dostał jakiegoś zawału:) W sumie pisze poważnie, bo serce napewno mam otłuszczone i lekkie nadciśnienie. Tak jak pisałem, czytajcie to ku przestrodze:) Napewno ćwiczenie E (pistolety) zamieniam na przysiady, gdyż przy mojej masie, braku koordynacji i ogólnie beznadziejną kondycją boje się o kolana.
Przez ok tydzień nie będę miał neta, ale przy pierwszej okazji napisze że nadal żyje- no lub nie napisze:)
Pozdrawiam i sorry za przydługi post. Będę wdzięczny za wszelkie sugestie.
02.05.2013
1. Rozgrzewka: 3 serie - skakanka/10 pompek
2. Test:
A-20
B-1,5
C-4
A1-8,5
Ogólnie to trzy dni dochodziłem o siebie, nawet nie mam tu na myśli bólu mięsni tylko ogólne dziwne samopoczucie - jakby ciągłe zmęczenie, najprawdopodobnie serce, odzwyczajone od wysiłku, dostało lekki wycisk
No ale mimo wszystko zdecydowałem się po kilku dniach rozpocząć trening od b.pierwszy program treningowy
A więc tak wymiary początkowe:
Wzrost: 180cm
Waga: 92kg
Szyja: 41cm
Barki: 127cm
Klatka piersiowa - wydech: 110cm
Klatka piersiowa - wdeech: 114cm
Napięte ramie (biceps): P-38cm L-38cm
Przedramie: P-34cm L-34cm
Talia: 99cm
Biodra: 104cm
Udo: P-64cm L-61cm
Łydka: P-40cm L-42cm
Ogólnie nie jestem jakimś tam wielkim grubasem. Poprostu mam zapuszczony brzuchol:)
07.05.2013
1. Rozgrzewka: 3 serie - skakanka/10 pompek
2. Trening: (przerwy 2min)
A1- 18/9
D- 4/4
C1- 5/4
E- P12L4/P10L10
F- 16/13
G- 20/18
K2- 7/umarłem
Po pierwszej serii K2 stało się coś co nigdy wcześniej w życiu mi się nie zdarzyło - zwymiotowałem z wysiłku. Dla mnie to był szok. Ale w sumie dość szybko doszedłem do siebie i dziś mimo zakwasów czuję się dobrze. Przypomne, że po teście umierałem kilka dni.
No i teraz pytanie do Was. Jak ja mam ćwiczyć? Czy forsować organizm i czekać aż się przyzwyczai, czy może jechać na 100% wg programu. Osobiście preferuje te druge rozwiązanie, boję się tylko żebym nie dostał jakiegoś zawału:) W sumie pisze poważnie, bo serce napewno mam otłuszczone i lekkie nadciśnienie. Tak jak pisałem, czytajcie to ku przestrodze:) Napewno ćwiczenie E (pistolety) zamieniam na przysiady, gdyż przy mojej masie, braku koordynacji i ogólnie beznadziejną kondycją boje się o kolana.
Przez ok tydzień nie będę miał neta, ale przy pierwszej okazji napisze że nadal żyje- no lub nie napisze:)
Pozdrawiam i sorry za przydługi post. Będę wdzięczny za wszelkie sugestie.
Krzysztof Piekarz