Raczej fizjo. znalazł mi taki punkt, o którym pisała gdzieś Saida, ale nie pamiętam jak to nazwała. Wbił mi w ten punkt drewniany kołek jak wampirzycy jakiejś
i całym ciężarem ciała go dociskał, aż przeszło. Takim standardowym rozciąganiem bym tego nie rozluźniła. Ale teraz wiem, gdzie mi się to tworzy i gibam się na wszystkie kierunki, aż trafię na ten punkt. Czasem męża poproszę, ale on chyba niewyżyty jakiś, bo ledwo zacznie i już "ma lepszy pomysł" jak mnie rozluźnić
A po ciąży sylwetka szału nie robiła niestety. W połowie 9-go miesiąca miałam na plusie 14 kg, ale potem zatrucie ciążowe i po dwa kilo dziennie. jak waga pokazała 90 kilo to przestałam się ważyć, strach mi nie pozwalał. ponad 20 kilo spadło potem w dwa tygodnie po porodzie i zostały tylko 4, ale ciało wyglądało tragicznie. Może od tego rozciągania i ściągania nagłego, a może to norma... nie wiem.
Także wierz mi - było co robić
Ale jak się człowiek uprze to wszystko się da. A odbicie w lustrze dawało mi wtedy ogromną motywację
Zmieniony przez - figa79 w dniu 2013-03-27 14:35:11
i całym ciężarem ciała go dociskał, aż przeszło. Takim standardowym rozciąganiem bym tego nie rozluźniła. Ale teraz wiem, gdzie mi się to tworzy i gibam się na wszystkie kierunki, aż trafię na ten punkt. Czasem męża poproszę, ale on chyba niewyżyty jakiś, bo ledwo zacznie i już "ma lepszy pomysł" jak mnie rozluźnić
A po ciąży sylwetka szału nie robiła niestety. W połowie 9-go miesiąca miałam na plusie 14 kg, ale potem zatrucie ciążowe i po dwa kilo dziennie. jak waga pokazała 90 kilo to przestałam się ważyć, strach mi nie pozwalał. ponad 20 kilo spadło potem w dwa tygodnie po porodzie i zostały tylko 4, ale ciało wyglądało tragicznie. Może od tego rozciągania i ściągania nagłego, a może to norma... nie wiem.
Także wierz mi - było co robić
Ale jak się człowiek uprze to wszystko się da. A odbicie w lustrze dawało mi wtedy ogromną motywację
Zmieniony przez - figa79 w dniu 2013-03-27 14:35:11
To się rodzeństwem dla Malucha skończy
