Podczas sytuacji zagrożenia każdy jeden organizm reaguje inaczej, scenariuszy też są miliony. Może to być pajac, który po prostu szuka zaczepki, może to być 5 takich pajacy, a może to być facet chcący Cię zaj%^ać, bo się nawciągał czegoś.
Organizm też różnie reaguje, w zależności od oceny sytuacji, im większe zagrożenie, tym ciężej się bronić 'tak jak Cię nauczono' ze względu na stopień adrenaliny - jeśli przeciwnik jest dużo większy, albo jest ich dwóch, albo istnieje ryzyko, że do walki z jednym, dołączą jego koledzy, wtedy ciężko skupić się na walce z jednym i zachować spokój. Sparingi dają dobre odruchy, ale przede wszystkim dodają "ZAUFANIA W SWOJE UMIEJĘTNOŚCI" - po X wygranych, przewalczonych, etc. sparingach z różnymi ludźmi [nie zawsze w naszej kat. wagowej] sami łapiemy wiarę w siebie, w wygraną, co przenosi się potem na sytuacje uliczną.
A adrenalinę trzeba starać się opanowywać, bo wprost proporcjonalnie do jej wzrostu, spada nasza technika, myślenie i - co za tym idzie - skuteczność. Stąd przekonanie, że na ulicy sprawdzają się techniki 'odruchowe', przetrenowane miliony razy. Innym ważnym aspektem naszego zachowania w sytuacji zagrożenia jest powód 'bójki' - jeśli nie jesteśmy prowokatorami, tylko np. przyszliśmy na imprezę i krzywo spojrzeliśmy się na kogoś [a nie mamy oczywistej przewagi gabarytowej] zazwyczaj staramy się unikać konfliktu, jednak są sytuacje w których to my podrywamy się do walki [np. gdy w zagrożeniu jest jakaś bliska nam osoba, np. dziewczyna, matka]. Wtedy też uwalnia się adrenalina, jednak w takich momentach, zazwyczaj, gasną hamulce moralne i nawet jeśli leci się na 'pałę', to po to, żeby wyeliminować zagrożenie. Temat konfrontacji ulicznej można ciągnąć w nieskończoność i segregować na miliardy kategorii, a i tak samo, jak szkoła nie zapewni nam w 100% dobrze płatnej pracy, sukcesu i szczęścia w życiu, tak sam
trening sztuk walki nigdy nie przygotuje nas w 100% do ulicznej konfrontacji.
Na rozchodne dodam jeszcze, że większość napinaczy szuka łatwego łupu [osoby mniejszej, wyglądającej niegroźnie], a bezprzyczynowe napinki wywodzą się z chęci zaimponowania komuś [kolegom, kobiecie], albo zabicia kompleksów. Dużo osób [nie obrażając nikogo] zabija swoje kompleksy na siłowni, gdzie pakuje się do sporych rozmiarów i 'wyglądem odstrasza'. Po czym [często] samemu prowokuje awantury, lecząc kompleksy, że np. kiedyś sama została pobita. W kontakcie z takimi ludźmi warto pamiętać, że charakter i upór w boju buduje się na treningu, w walce, a nie przy podnoszeniu ciężarów. A twardy charakter, nieustępliwość, to cechy bardzo pożądane w konfrontacji bez zasad.
Człowiek szukający bezpieczeństwa powinien zdawać sobie sprawę z reakcji chemicznych trwających w jego organizmie i umieć je niwelować. Wbrew pozorom, agresja sama w sobie nie jest pożądana, ponieważ zatruwa nasze życie na codzień. Agresja i impulsywność, wyładowywane w akcjach 'bar/klub' / e.w. inna ulica mszczą się potem nadmierną nerwowością w innych stresowych sytuacjach - zdawaniu egzaminów szkolnych, uczelnianych, czy państwowych [prawko, itp.].
Poza tym, wbrew scenom z różnych filmów, zniszczenia organizmu są dużo większe w realnym życiu, po otrzymaniu ciosu bez ochraniacza i choćby patrząc przez pryzmat naszego zdrowia długowiecznego, walki bez zasad/ochraniaczy należy unikać. Bije się lepiej, bo chodzi na ustawki i pakuje? Za 10 lat nie będzie potrafił przeliterować swojego imienia i nazwiska. : )
Zmieniony przez - Artysta w dniu 2012-10-24 02:40:33