Szacuny
77
Napisanych postów
11983
Na forum
18 lat
Przeczytanych tematów
79498
Nie,to nie jest strach,tylko typowo egoistyczne dbanie o własną dupę na zasadzie "nie będę się odzywać,bo się przyczepią do mnie".To obojętność i odpychanie niebezpieczeństwa od siebie,nie robiąc nic by pomóc drugiej osobie.To działa na zasadzie "Ufff, jak to dobrze,że to jego ruszyli",a byłby skowyt,gdyby ofiarą padł on sam,że inni nie reagują.Nie trzeba wdawać się w walkę by innej osobie pomóc.Wystarczy dyskretny telefon na Policję,a jeśli ktoś jest odważniejszy,to stanowcze powiedzenie w autobusie "Albo go zostawicie i wysiadacie na następnym przystanku,albo dzwonię po Policję".Poza tym zaczepiony też powinien umieć głośno poprosić o pomoc konkretną osobę,a nie siedzieć cicho i się trząść nic nie robiąc.Znam przypadek,gdzie dwoje nawalonych młodzieńców,robiło awanturę w autobusie,zaczepiali ludzi i szukali chętnego na solo,jeden z zaczepionych gości spytał innego pasażera Pomoże mi pan?Na to do pomocy wstał jeszcze jeden gość i w trzech wywalili na przystanku z autobusu tych nawalonych młodzieńców.Najgorsze to siedzieć cicho nic nie robiąc i obojętność.
Raczej ustapić niż zranić,raczej zranić niz okaleczyć,raczej okaleczyć niż zabić,prędzej zabić samemu,niż dać się zabić.
Szacuny
2
Napisanych postów
603
Na forum
15 lat
Przeczytanych tematów
3131
Nikt nie chce później być ciągany po sądach, komisariatach (wielokrotne wizyty). Poza tym ludzie zwyczajnie się boją, wolą siedzieć cicho aniżeli dostać w łeb.
Szacuny
4
Napisanych postów
802
Wiek
42 lat
Na forum
16 lat
Przeczytanych tematów
16568
Kamil.16 Może niekoniecznie coś do stracenia, ale raczej brak doświadczenia. Pamiętam, że kiedyś prawie codziennie w szkole miałem bójki czego efektem było to że w kryzysowej sytuacji najpierw działały pięści a potem myślenie Pomimo faktu że teraz chodzę prawie 3 lata na walki ale nie miałem od 10 lat bójki to ostatnio w klubie jak koleś się sadził to złapały Mnie lekkie wąty :P
Do czego dążę?
- pierwsza bójka po długim czasie - stres
- pierwszy sparing w klubie - stres
- pierwsze zawody - stres
- pierwsze ruchanie - stres
Prawie we wszystkich aspektach człowiek ma prawo czuć się zagubiony i źle zareagować. Doświadczenie i zaznajomienie się z sytuacją pozwala na większą swobodę działania :) Założę się że gdybyś miał kolejne 5 takich przypadków to w 6 mógłbyś już się nie wahać :)
Zmieniony przez - Wojekv w dniu 2012-04-25 15:11:26
Szacuny
0
Napisanych postów
69
Na forum
21 lat
Przeczytanych tematów
1242
wojekv - dobrze prawisz. Tyle, że nie specjalnie chce mi się tego typu doświadczenie nabywać ale masz rację. Mam kolegę który kiedyś kilka razy w tygodniu bił ludzi praktycznie za cokolwiek. Zapisał się na boks i po pewnym czasie przestał walczyć na ulicy. Zaczął się bać konsekwencji, że kogoś poważnie uszkodzi itp. Podejrzewam, że nawet gdyby go sprowokować to walka już tak łatwo by mu nie przyszła.
Co do ludzi i ich postawy to niestety świata nie zmienimy. Mój wujek miał sporo lat temu akcję w pociągu, że jakieś gnoje po 15 16 lat tyle, że grupka rzucała czymś tam w starszego gościa i ogólnie go prowokowała. Wujek się za nim wstawił a tamten "zainteresowany" olał sytuację. Skończyło się tak, że wujek został pobity przez kilku szczyli i stwierdził, że już nigdy więcej nie zareaguje.
Generalnie w większej grupie działa tzw. efekt stada. Zapraszam do przeczytania dwóch krótkich rzeczy a zrozumiecie dlaczego gdy będą was gwałcili, zabijali czy rabowali to NIKT wam nie pomoże:
Te kwestie są bardzo ciekawe, na podstawie tych teorii, że dana osoba prędzej zareaguje jeśli poczuje się za coś odpowiedzialna instruktorzy combatów radzą zwracać się do świadków bezpośrednio a nie "ludzie pomocy".
Szacuny
2
Napisanych postów
603
Na forum
15 lat
Przeczytanych tematów
3131
Z tym zwracaniem się do konkretnych osób o pomoc to stary temat. W praktyce często taka osoba może się co najwyżej poczuć dodatkowo zakłopotana i przerażona, a wrzeszcząc "pomocy", "Niemcy mnie biją" itp. przynajmniej jest szansa na spłoszenie napastników, bo pojawia się wielu świadków i ogólnie zamieszanie.
Reasumując osobiście nie wierzę, żeby ktoś kiedykolwiek wstawił się za mną. Dlatego warto dbać o siebie samemu i nie prowokować takich sytuacji oraz jednocześnie się do nich przygotowywać trenując SW, combaty itp.
Szacuny
31
Napisanych postów
1359
Wiek
40 lat
Na forum
20 lat
Przeczytanych tematów
22410
Dobra nie przeżywaj,biały dzień i co że biały dzień.Na mnie też szło dwóch kolesi w godzinach południowych,jeden chciał we mnie ciałem wjechać ale go wyminąłem jakoś i szybko po schodach.Dalej za mną nie szli.Takie życie.Raz z partyzanta typ mi z bramy wyleciał i chciał mnie z obrotu zdjąć.Też godzina przed 12.00,dużo ludzi.Byłem podpity akurat.Odruchowo zbiłem i poszedłem dalej.Koleś może się wyj**ał albo i nie.Ale odkręciłem go na pewno.Są różne sytuacje,nie ma szablonowych schematów.Że zawsze musi być tak sam o.Trzeba być czujnym all time.I mieć oczy dookoła głowy.Taki mamy kraj zasyfiały.
Szacuny
1
Napisanych postów
117
Na forum
14 lat
Przeczytanych tematów
1695
Dokładnie KrisC. Trzeba o siebie dbać, ale czemu choćby nie spróbować poprosić o pomoc i czemu jej komuś nie udzielić jeśli czujemy się pewni siebie i gotowi do wstawienia się za kogoś? Gdy tak jest a nie reagujemy no to można to nazwać zwykłym egoizmem a nie strachem.
Jak porządnie ćwiczymy SW to wątpie żebyśmy przejmowali sie takimi sprawami. Mam kumpla który trenuje boks już dobre 4-5 lat. Widać po nim że takimi sprawami sie nie przejmuje bo przecież uczestniczy w sparingi które go przygotowują m.in. do bójek/zaczepek pomimo, że jest to boks a nie samoobrona.
Kamil napisał że kolejnym razem użyje gazu - ja nigdy nie byłem w sytuacji kiedy na około jest mnóstwo osób, ale gaz to chyba mądrzejsze wyjście od wchodzenia w bójke.