Witajcie :)
Od pewnego czasu nie jestem zadowolony ze swojej sylwetki, nabrałem za dużo tłuszczyku, trochę brzucha, co mi się ewidentnie przestało podobać i chciałbym temu zaradzić.
Za pomocą m.in Waszego portalu dobrałem sobie dietę, którą uskuteczniam od kilku dni. Do tego w pon, śr i pt trenuję siłowo, ze sztangą, sztangielkami, generalnie z ciężarami. W pozostałe dni za wyjątkiem niedzieli (odpoczynek), chciałbym zabrać się za bieganie. A może nie bieganie? Chodzi mi o to, co byście mi poradzili, żeby w miarę jak najprędzej/najbardziej sukcesywnie pozbyć się zbędnej tkanki tłuszczowej.
Co do biegania to słyszałem, że zbyt długie dystanse nie są dobrym pomysłem, to samo tyczy się jednostajnej prędkości. Gdzieś czytałem o treningu interwałowym, który polega na zmianie tempa biegu co pewien okres czasu. Słyszałem również, że szybki marsz to niezły pomysł. Powinienem zatem połączyć te wszystkie idee, tj szybki marsz -> trucht -> sprint -> trucht -> szybki marsz?
Dodam, że nawet te kilka lat wstecz, kiedy byłem szczuplaczek, to nie lubiłem i nie umiałem biegać na długie dystanse, nie wiem czy to kwestia nieumiejętności oddychania na długich dystansach, czy co...
Co oprócz/zamiast biegania? Skakanka?
Z góry dziękuję za pomoc.
Od pewnego czasu nie jestem zadowolony ze swojej sylwetki, nabrałem za dużo tłuszczyku, trochę brzucha, co mi się ewidentnie przestało podobać i chciałbym temu zaradzić.
Za pomocą m.in Waszego portalu dobrałem sobie dietę, którą uskuteczniam od kilku dni. Do tego w pon, śr i pt trenuję siłowo, ze sztangą, sztangielkami, generalnie z ciężarami. W pozostałe dni za wyjątkiem niedzieli (odpoczynek), chciałbym zabrać się za bieganie. A może nie bieganie? Chodzi mi o to, co byście mi poradzili, żeby w miarę jak najprędzej/najbardziej sukcesywnie pozbyć się zbędnej tkanki tłuszczowej.
Co do biegania to słyszałem, że zbyt długie dystanse nie są dobrym pomysłem, to samo tyczy się jednostajnej prędkości. Gdzieś czytałem o treningu interwałowym, który polega na zmianie tempa biegu co pewien okres czasu. Słyszałem również, że szybki marsz to niezły pomysł. Powinienem zatem połączyć te wszystkie idee, tj szybki marsz -> trucht -> sprint -> trucht -> szybki marsz?
Dodam, że nawet te kilka lat wstecz, kiedy byłem szczuplaczek, to nie lubiłem i nie umiałem biegać na długie dystanse, nie wiem czy to kwestia nieumiejętności oddychania na długich dystansach, czy co...
Co oprócz/zamiast biegania? Skakanka?
Z góry dziękuję za pomoc.
Krzysztof Piekarz
