Jak szedłem na siłownię miałem obawy co do treningu (czułem się podobnie jak po 2 piwach

), ale wszystko niepotrzebnie... trening przebiegł bez problemu, a nawet lepiej niż zwykle ;p
Dzisiejszy dzień wyglądał tak:
6:00 POBUDKA
- szklanka wody + Cissus 1 caps (zapomniałem o nim wspomnieć wcześniej - biorę regularnie od 2 tyg)
7:30 PRACA
w międzyczasie
-2 x 1,5l zielonej herbaty + sok z jednej cytryny
-2 gumy orbit które żułem od rana do powrotu z siłowni

- gumy się nie rozpuściły (wcześniej jak zdarzyło mi się rzuć gumę dłużej niż parę godz to się rozpadała

)
18:00 KONIEC PRACY
18:45 DOM
- szklanka wody + Cissus 1 caps
19:30 - 20:40 TRENING
20:50 zacząłem jeść zaczynając od szklanki wody z miodem zaraz po powrocie, odczekałem z 15min i wciągałem dalej... większość ogarnięta... zostały migdały i twarożek :)
a tutaj dzisiejsza micha:
A tu małe zestawienie zmagań na siłowni
pn - wynik z poniedziałkowego treningu (dieta zbilansowana - gramatury "na oko")
cz - wynik z dzisiejszego treningu (2gi dzień j/nj - produkty odmierzone)
[obciążenie] (powtórzenia)
-
Przysiady ze sztangą
pn [50/50/60/60/70/70] (10/10/10/10/8/6-max)
cz [50/50/60/60/70/70/80] (10/10/10/10/8/8/8}
-Wyciskanie sztangi na ławeczce prostej
pn [50/50/60/60/70/70] (10/10/8/8/4max/3max)
cz [50/50/60/60/70/70] (10/10/8/8/6/5max)
-Wyciskanie sztangi na ławeczce skośnej ~30°
pn [50/50/60] (10/10/7max)
cz [50/50/60/60] (10/10/8/8)
-Wiosłowanie sztangą
pn nie robiłem i nie pamiętam jak szło ostatnio
cz [50/50/50/60] (8/8/8/6)
-Martwy ciąg
pn [60/60/70/70/80] (10/10/8/8/6)
cz [60/60/70/70/80/80] (10/10/10/10/8/8)
Na przysiad i martwy mógłbym zacząć od większego i skończyć na większym ciężarze ale na sztangę mogę założyć max 81kg (brak odpowiednich krążków) - będzie trzeba pomyśleć nad dokupieniem ale jak narazie musi wystarczyć (brak funduszy) :p
Nie zauważyłem tego wcześniej, ale dzisiaj czułem ciężar już od pierwszego powtórzenia w serii nawet przy najniższym obciążeniu. Ból mięśni charakterystyczny dal wyciskania z siebie "ostatnich potów" pojawił się w sumie od początku ćwiczenia ale nie powodowało to "blokady" (niemożności wykonania kolejnego powtórzenia} jak to bywało wcześniej.
W miarę jak ćwiczyłem poprawiało mi się samopoczucie, a jak wracałem do domu nie czułem totalnego zmęczenia (jak to bywało wcześniej) ani głodu.
Czekam na krytykę i porady

- chcę wiedzieć czy zmierzam w dobrą stronę i ewentualnie gdzie skręcić
A na sam koniec fota z siłowni (kolejne, przedstawiające dokładnie obecną sylwetkę i tą którą uda mi się wypracować <- ?? xD, za jakieś 2-3 miesiące)
Zmieniony przez - Saweq w dniu 2011-12-22 23:35:10