To i ja się uzewnętrznię

:
1. Saidov - Moks - nie widziałem bo kompałem dziecko
2. Chmielu - Zikic - wg. mnie Antek dostał w dwóch rundach. Zabrakło cardio i gameplan chyba zawiódł. Dogrywka nie zaskoczyła, bo było wiadomo że sędziowie pomogą żeby było "revenge", aczkolwiek w tym wypadku było to w granicach dopuszczalnej przyzwoitości. Dogrywka wygrana przez Zikica, ale w rekordzie plus zanotował Chmielu.
3. Irokez - Kornik - jak wychodzili do walki powiedziałem że walka potrwa 40 sekund. Pomyliłem się niewiele, choć obstawiałem innego zwycięzcę. Było to jednak miłe zaskoczenie, bo w poprzednich walkach Kornik jakoś mnie nie zachwycił.
4. Materla - Horwich - czy tylko mnie ta walka zdziwiła? Oglądałem fotki z treningów Matta z Andersonem, Jeromem i Wanderleiem i sądziłem że będzie dążył do skończenia w stójce, a Materla będzie szedł na glebę. Tymczasem okazało się że Amerykanin bez problemu obala i kontroluje parter (niby bazowy bjj, ale mimo wszystko stawiałem tu na Michała), a Cipek najlepiej radzi sobie w uderzeniach, a po sprowadzeniu daje sobie robić dziwne rzeczy. Chyba że częścią jego planu było oddawanie pleców i inne dziwne rzeczy, np. nie bronienie rękami szyi przy prawie dopiętym mata leao Horwitcha. Dorywka zasłużona, wygrana Materli też, ale wrażenia na mnie nie zrobił.
5. Janek - Soko - Janek odrobił lekcje i tym razem zaatakował pierwszy. Poprzednio dał się stłamsić od początku przez co Soko zniszczył mu potem nogi i skończył walkę. Tym razem uderzył pierwszy i dzięki temu nie grał od początku roli ofiary. Kondycja mimo wszystko na minus i dziwił prawie całkowity brak prawych lowkicków, co przy uszkodzonej nodze Soko nasuwało się samo. Wynik akceptowalny, ale szału nie było.
6. Podzian - Thompson - wałek był, ale patrząc na spokojnie to chyba wcale nie taki wielki (dobra, rzućcie się teraz na mnie). Owszem, kontrola Thompsona przez prawie całą pierwszą rundę, ale poza tą kontrolą za wiele nie zrobił. Pudzian schodząc na przerwę nie wyglądał jak ktoś kogo przez 5 minut okładał po twarzy 130kilogramowy gość. Gameplan Thompsona dobry - kontola z bocznej i obijanie i pewnie gdyby Pudzian podpalił się tak jak poprzednim razem wystarczyłoby to żeby skończyć, bo zwyczajnie sam by się znomu udusił. Tym razem podszedł mądrzej, nie spanikował i zajarzył że mimo wszystko za duża krzywda mu się nie dzieje. Pozytywnie mnie zasoczył tym że nie dał Thompsonowi dojść do beatdown position, na które ten cały czas polował, ale mimo wszystko calkowita nieumiejętność wychodzenia z zagrożonych pozycji sprawiła że mógł to tylko przeczekać. Druga runda Bardziej wyrównana, parę fajnych trafień no i mistrzowska uchimata na koniec. :) Pierwsza runda mocno dla Thompsona, druga remisowa. Spodziewałem się że naciągną na remis i dogrywkę (a i to jadąc po bandzie),a tu niespodzianka.

Niespodzianka która okazała się większa niż KiL się spodziewali. Miał być mały przekręt, cicha umowa z sędziami że jakby co to niech dają dla Pudziana, a okazało się że dzięki występowi Jamesa info rozeszło się na cały świat i odbiło się echem tak glośnym, że możę rozwalić całe KSW. Jedynym ratunkiem teraz żeby ocalić resztki wizerunku jest wystąpienie zdziwionych i zaniepokojonych organizatorów, którzy oświadczą że po dokładnym rozpatrzeniu wątpliwości postanowili uznać walkę za remis lun NC, co niewątpliwie nastąpi jutro.
7. Mamed - kolejnygośćnapożarcie - żadna rewelacja, choć hamburger ładnie na początku obalił i wyszedł kilka razy z balachy. Przewidywałem
dźwignię na nogę już od 15 sekundy, ale musiałem poczekać niewiele więcej.
Ogólnie nic czego nie można było się spodziewać. Czekam tareaz na jutrzejsze rewelacje.