Ja mam dosłownie fiksację na tym tle. Nie przejadam mojej małej, pozwalam być głodną. Są ustalone godziny posiłków, jak nie zje, nie szkodzi, poczeka dziecko na następny posiłek. Mała (4 lata) ma dużo ruchu, a kiedy już zgłodnieje często mi w gotowaniu pomaga (w weekendy, wieczorami). Zabieram ją na rynek, wybiera warzywa, owoce wącha je i podziwia - staram się jej "uapetycznić" pokarm jak się da.
Jedzenie ma być różnorodne i nie słodkie. Najłatwiej tu popełnić błąd i malucha przyzwyczaić do słodyczy - a potem to już prosto jest
Druga sprawa nigdy jedzeniem nie pocieszać i absolutnie nie karać (masz czekoladkę i nie płacz...)
Tragedią dla mnie jest już od samego początku mleko modyfikowane gdzie jest i sacharoza i skrobia i syrop g-f. Potem słoiczki nieszczęsne - wszędzie skrobia.
Ja podaję córce kupę warzyw, kasze, ziemniaki 1x na miesiąc i traktujemy je jako...warzywo, pieczemy razem razowca, wcinamy czekoladę >70% kakao, a na słodko własny dżem na ksylitolu, czasem miód. Mleko eko i własny jogurt. No i każdego dnia łyżeczka tranu. Jednym słowem ostra jestem i nie odpuszczę.
To oznacza dla mnie wolny rynek - wszystko muszę robić sama...f***. Jestem tym wk***iona na maksa już, że nie można ot tak pójść i kupić normalną kapuchę, muszę sobie ją wysadzić sama, albo płacić krocie. Jestem biologiem i wiem co akumuluje azotany najbardziej i z trwogą patrze chociażby na te wspomniane pękate główki kapuchy w hipermarketach...
Ale reasumując w momencie gdzie tyle jest na rynku syfu myślę, że trzeba być dość rygorystycznym w tych kwestiach, nie wymiękać. Jak powiedział kiedyś Jamie Olivier - w USA pierwszy raz w historii nowe pokolenie będzie żyło krócej od starszego...pięknie co? Warto powalczyć by u nas wcześniej wyciągać wnioski.
Jedzenie ma być różnorodne i nie słodkie. Najłatwiej tu popełnić błąd i malucha przyzwyczaić do słodyczy - a potem to już prosto jest
Druga sprawa nigdy jedzeniem nie pocieszać i absolutnie nie karać (masz czekoladkę i nie płacz...)
Tragedią dla mnie jest już od samego początku mleko modyfikowane gdzie jest i sacharoza i skrobia i syrop g-f. Potem słoiczki nieszczęsne - wszędzie skrobia.
Ja podaję córce kupę warzyw, kasze, ziemniaki 1x na miesiąc i traktujemy je jako...warzywo, pieczemy razem razowca, wcinamy czekoladę >70% kakao, a na słodko własny dżem na ksylitolu, czasem miód. Mleko eko i własny jogurt. No i każdego dnia łyżeczka tranu. Jednym słowem ostra jestem i nie odpuszczę.
To oznacza dla mnie wolny rynek - wszystko muszę robić sama...f***. Jestem tym wk***iona na maksa już, że nie można ot tak pójść i kupić normalną kapuchę, muszę sobie ją wysadzić sama, albo płacić krocie. Jestem biologiem i wiem co akumuluje azotany najbardziej i z trwogą patrze chociażby na te wspomniane pękate główki kapuchy w hipermarketach...
Ale reasumując w momencie gdzie tyle jest na rynku syfu myślę, że trzeba być dość rygorystycznym w tych kwestiach, nie wymiękać. Jak powiedział kiedyś Jamie Olivier - w USA pierwszy raz w historii nowe pokolenie będzie żyło krócej od starszego...pięknie co? Warto powalczyć by u nas wcześniej wyciągać wnioski.




bo wiele dzieci to niejadki i mama jest szczęśliwa widząc ze dziecko je cokolwiek nie wnikajac czego zródłem to jest głównie
Gdzie byłaś, jak Cię nie było?
Raz , drugi nie weźmie ale widzi co robią inne dzieci. Nie mówiąc o tym jaki syf podawany jest dzieciom w przedszkolu...wiem nie dajmy się zwariowac ale...