Stres w obiegowym postrzeganiu stanowi synonim czegoś ewidentnie szkodliwego, kojarzy się z trudnym położeniem i obciążeniem psychicznym, jakie ono generuje. Sporo też mówi się i pisze o niepożądanych skutkach stresu, które to dotyczą nie tylko obniżenia stanu ogólnie pojętego komfortu, ale obejmują również skutki zdrowotne. Warto jednak spojrzeć na stres z innej strony, tak by zauważyć też jego pozytywne następstwa. Stres jest bowiem nieodłącznym elementem naszego życia i od zarania dziejów stanowi… bodziec do rozwoju!

Definicja stresu

Gdyby przypadkową osobę poprosić o zdefiniowanie czym de facto jest stres, zapewne pojawiłby się problem. Pomimo, iż stresu doświadczamy codziennie, to nie do końca zdajemy sobie sprawę czym jest on w istocie. Sięgając do podręcznego źródła wiedzy Wikipedii - dowiadujemy się, że „stres jest definiowany w psychologii jako dynamiczna relacja adaptacyjna pomiędzy możliwościami jednostki, a wymogami sytuacji”. Takie sformułowanie brzmi fachowo, ale wydaje się być dość skomplikowane w swojej naturze. Warto więc przybliżyć istotę tego zagadnienia od trochę innej strony. Otóż samo pojęcie „stres” wywodzi się z fizyki i inżynierii, gdzie definiowana jest zdolność przeciwstawiania się materii siłą zewnętrznym lub też alternatywnie - wyznacza moment krytyczny, kiedy tym siłom materia zaczyna ulegać. W znaczeniu biologicznym natomiast pojęcie stresu zostało zastosowane po raz pierwszy przez endokrynologa Hansa Selye’a w jednej jego z prac naukowych, gdzie ów autor zapożyczył wspomniany termin właśnie z fizyki. Jak dziś widzimy, „przeszczep terminologiczny” się udał. Opierając się na dostępnej wiedzy tak fachowej, jak i obiegowej możemy jednoznacznie stwierdzić, iż człowiek podobnie jak materia może ulegać wpływom czynników zewnętrznych, subiektywnie interpretowanych jako niepożądane, czyli… stresorom. Stresująca może być przykładowo sytuacja, w której się znaleźliśmy, a nawet stresujące mogą być myśli czy wyobrażenia na jej temat.

Drugie oblicze stresu

Choć stres postrzegany bywa jako coś zdecydowanie niekorzystnego, to tak naprawdę może mieć działanie mobilizujące. Nie, to nie pomyłka, stres może stanowić „siłę napędową”. Pod jego wpływem bowiem rozwijają się w nas zdolności adaptacyjne, pomagające sobie z nim radzić. Za banalny przykład niech posłużą wystąpienia publiczne i towarzysząca im trema, której doświadcza każdy w okresie pierwszych tego typu epizodów. Co ciekawe, po pewnym czasie wraz z powtarzaniem wystąpień publicznych trema zaczyna zanikać. W pewnym momencie można osiągnąć stan całkowitej swobody. To jest właśnie adaptacja wygenerowana przez doświadczanie stresu. Czynniki stresowe, czyli – obecni na sali ludzie, scena, mikrofon - nie zmieniają się w toku kolejnych wystąpień, w zamian zmieniają się dynamicznie nasze umiejętności radzenia sobie ze stresem. Ważne jest, by umieć na stres spojrzeć również od tej, dobrej strony – dzięki temu łatwiej jest go oswoić i sobie z nim radzić.

Kiedy stres staje się wrogiem

Opisane powyżej, pozytywne oblicze stresu jest w zasadzie jego pierwotną naturą. W codziennych realiach nierzadko stres staje się wrogiem. Kiedy tak się dzieje? Problematyczny dla naszego organizmu jest przede wszystkim stres o zbyt dużym natężeniu, jak i też stres przedłużający się w czasie. Na poziomie hormonalnym pojawienie się stresora powoduje najpierw odpowiedź ze strony układu przywspółczulnego i produkcję katecholamin takich jak adrenalina i noradrenalina, które odpowiadają za reakcję walki i/lub ucieczki. Dopiero po kilku – kilkunastu minutach aktywowana zostaje oś podwzgórze-przysadka-nadnercza i następuje wyrzut glikokortykoidów – w tym kortyzolu. Następnie dopiero dochodzi do aktywacji specyficznych obszarów w mózgu, które odpowiadają za nasilenie objawów lękowych. Później przyblokowana zostaje też aktywność „kory przedczołowej”, co wywołuje dezorientację i problemy ze znalezieniem wyjścia z sytuacji. Po pewnym czasie trwania stresu powyższe zależności przybierają na sile i stają się realnym problemem. Zachwiana zostaje równowaga pomiędzy natężeniem lub czasem trwania stresu a zdolnościami adaptacyjnymi organizmu. Aspekty te można przyrównać do regularnych treningów (które de facto stanowią źródło stresu) i stanu przetrenowania, występującego wtedy, gdy natężenie bodźców treningowych jest większe niż jest to w stanie znieść ludzki organizm. Takich sytuacji należy – na tyle, na ile to możliwe - unikać.

Podsumowanie

Warto pamiętać, że stres sam w sobie nie jest zjawiskiem złym, towarzyszy nam bowiem od początku naszego istnienia i stanowi bodziec do rozwoju, pozwalający lepiej przystosowywać się do otoczenia. Problemem natomiast jest nasza umiejętność radzenia sobie ze stresem – tutaj zdolności adaptacyjne organizmu są ograniczone. Zbyt długi lub zbyt intensywny stres odciska swoje piętno na naszym samopoczuciu i zdrowiu, dlatego takiego stresu warto unikać. W dzisiejszych realiach szczególnie pomocne w tej materii okazują się: umiejętność organizacji własnego czasu (tak by nie kumulowały się nam obowiązki), a także – trening asertywności (tak byśmy nie podejmowali zobowiązań, których nie jesteśmy w stanie wypełnić).

Komentarze (0)