Witam wszystkie "silne" kobiety, bo kobiety trenujące sporty/ sztuki walki bez wątpienia takie są.
Odnośnie mojej osoby, to wybrałam Krav Maga. Na początku ukończyłam kurs dla kobiet, potem zaczęłam trenować z facetami w grupie średnio zaawansowanej i tak sobie ćwiczyłam, trenowałam, aż w końcu uległam wypadkowi (w kwietniu tego roku)i do końca sezonu leczonko, wakacyjna rehabilitacja i takie tam inne różności, by wrócić do stanu używalności.
Po wakacjach wróciłam na
treningi, jednak po dwóch treningach odnowiła mi się kontuzja i dalej pauzuję.
Krav Maga to system, który również nie oszczędza siniaków, obtarć i urazów, a że nasze kobiece ciało jest delikatniejsze to nie raz i nie dwa straszyło się pokiereszowanym ciałem.
Odnośnie walki z facetami, to rzadko trafiali się tacy, którzy jakoś łagodnie mnie traktowali, z reguły traktowali mnie normalnie, nie mieli żadnych oporów, wiadomo, też nie bez przesady jeśli chodzi o siłę uderzeń itp, w końcu to trening. Zdarzyli się też i tacy, którzy swoje żale do kobiet przelali na mnie, ale to nie ma co też roztrząsać, bo aż tak wielu ich nie było, nie mniej jednak do dziś chyba czuję niektóre uderzenia :P
Drogie Pani zazdroszczę Wam, że możecie sobie trenować, ja w chwili obecnej wracam powolutku do aktywności fizycznej, pewno jeszcze troszkę czasu minie nim wrócę do tego co daje mi siłę, szczęście, samospełnienie, zadowolenie, radość, chęć do życia do Kravki :)!