P_Lis - Osobiście uwazam dokładnie odwrotnie. Wychodzę z założenia, że właśnie na zaawansowanym/wyczynowym poziomie suplementacja pewnymi środkami może zyskać na znaczeniu, natomiast na poziomie rekreacyjnym - jest po prostu zbędna. Oczywiscie są preparaty, takie jak HMB, gdzie faktyczne działanie rejestrowane było jedynie na totalnie niewytrenowanych osobach, a w wypadku osob poddanych stałemu rygorowi treningowemu - działania nie notowano. Nie jest to jednak zaleznosc zagadka, jest teoria (dotycząca cholersterolu i uszkodzen blon komórkowych), która ową zależnośc tłumaczy.
W kwestii samych badań: w swoich opiniach raczej staram się bazować na pełnych tekstach, abstraktów jednak używam w dyskusji jako skrótowych odnosników. Jesli adwersarz prezentuje z natury sceptyczne nastawienie do publikacji tego typu - to ja juz na to nic nie poradzę. W wypadku glutaminy, swego czasu przeanalizowałem kilkadziesiąt badań i dyskusji na ich temat dotyczących jej zastosowania w sporcie, i przyznam iż nie mam wątpliwości iż w świetle przypisywanych jej obiegowo wlaściwości jest po prostu bublem.
Nawet segając do wiadomosci z zakresu fizjologii mozna zauwazyć, iż glutamina - jako aminokwas endogenny jest syntetyzowana w ustroju miedzy innymi własnie z BCAA, ("prekursorem" mogą być ojeszcze: cysteina, metionina, tyrozyna, lizyna i fenyloalanina). Odpowiednia podaż w/w moze byc nawet bardziej znacząca niż suplementacja samą glutaminą (z której zdecydowana wiekszośc przyjeta drogą pokarmową zostaja spożytkowana przez nabłonek jelita cienkiego zamiast trafić do mięsni). Osobiscie z recji kontrowersji wokół glutaminy sugerowałbym dodatkową suplementację BCAA - bosa publikacje które wyraznie wskazują iż taki zabieg podnosi poziom glutaminy w osoczu (o ile faktycznie zachodzi taka potrzeba, bo żeby wyjściowo obnizyć jej poziom potrzeba naprawdę nieprzeciętnego wysiłku, raczej niepraktykowanego przez sportowców-amatorów). Dodatkowo BCAA, a głowne leucyna - ma szereg ciekawych właściwowości.
Zmieniony przez - faftaq w dniu 2010-09-03 16:23:19
W kwestii samych badań: w swoich opiniach raczej staram się bazować na pełnych tekstach, abstraktów jednak używam w dyskusji jako skrótowych odnosników. Jesli adwersarz prezentuje z natury sceptyczne nastawienie do publikacji tego typu - to ja juz na to nic nie poradzę. W wypadku glutaminy, swego czasu przeanalizowałem kilkadziesiąt badań i dyskusji na ich temat dotyczących jej zastosowania w sporcie, i przyznam iż nie mam wątpliwości iż w świetle przypisywanych jej obiegowo wlaściwości jest po prostu bublem.
Nawet segając do wiadomosci z zakresu fizjologii mozna zauwazyć, iż glutamina - jako aminokwas endogenny jest syntetyzowana w ustroju miedzy innymi własnie z BCAA, ("prekursorem" mogą być ojeszcze: cysteina, metionina, tyrozyna, lizyna i fenyloalanina). Odpowiednia podaż w/w moze byc nawet bardziej znacząca niż suplementacja samą glutaminą (z której zdecydowana wiekszośc przyjeta drogą pokarmową zostaja spożytkowana przez nabłonek jelita cienkiego zamiast trafić do mięsni). Osobiscie z recji kontrowersji wokół glutaminy sugerowałbym dodatkową suplementację BCAA - bosa publikacje które wyraznie wskazują iż taki zabieg podnosi poziom glutaminy w osoczu (o ile faktycznie zachodzi taka potrzeba, bo żeby wyjściowo obnizyć jej poziom potrzeba naprawdę nieprzeciętnego wysiłku, raczej niepraktykowanego przez sportowców-amatorów). Dodatkowo BCAA, a głowne leucyna - ma szereg ciekawych właściwowości.
Zmieniony przez - faftaq w dniu 2010-09-03 16:23:19
Tak doskonałą znajomością wszystkich badań naukowych, ewentualnych ich nieprawidłowości, perfekcyjną znajomością tego gdzie był przekręt a gdzie nagięcie, nie może się chyba pochwalić żadna osoba w Polsce. Ja przynajmniej o takiej nie słyszałem. Jestem wiec naprawdę pełen uznania. A już do tego wnikliwa znajomość ewentualnych powiązań środowisk naukowych ze światem komercyjnym to już pułap, do którego nikt w Polsce na pewno nie sięga. Naprawdę jestem pełen uznania i osobiście ze swoją skromną wiedzą nie czuje się na siłach by sprostać tak zaawansowanym dyskusjom analitycznym. Gdybyśmy mieli zacząć analizować słodziki wg wyżej wymienionych kryteriów, to chyba nie byłbym godnym partnerem do dyskusji. Chętnie jednak o tym coś poczytam, bo człowiek uczy się przecież całe życie