No to już mamy receptę na nauczenie się uderzania po waleniu w wroek: trzeba ich wszystkich zamknąć z tym workiem na 15 lat i trzymać w zamknięciu.
A tak na serio.
Do wszystkich mistrzów walnia po worach
Nawet jeśli teraz nie macie kontuzji, to isnieje coś takiego jak mikrourazy. I one wkońcu kiedyś dadza o sobie znać. Nawet na normalnym treningu się ich nabawiamy, a co dopiero bez techniki.
Ale coż ludzie
lubią byc uparci i żyć w błogiej nieświadomości,
poprostu niektórzy tak mają.
Pójdźcie na sekcję, to się przekonacie, albo może nawet i nie, stwierdzicei, że trener herezje opowiada i w ogóle oni są dziwni
Tekst o oklepaniu gościa z biedronki genialny, co to ma do rzeczy? Lepiej Ci, jak pochwaliłes się na forum?
Do autora tematu:
Jeszcze raz powtarzam, że nie ćwiczę po to by bić się na ulicy ani rywalizować z chłopakami z sekcji. Ćwiczę bo to lubię a przy okazji chciałbym to robić tak dobrze jak tylko potrafię (taka moja dewiza życiowa)
No to sam sobie przeczysz, bo nie będziesz tego robił nawet trochę dobrze.
Moja rada: zaprzyjaźnij się z kolegą z sekcji, o którym wspominałeś, z resztą jeżeli on nie ma worka na pewno chętnie udzieli Ci lekcji z aćwiczeni na worku.
P.S.
A tak poza tym to jacy my kurde głupi jesteśmy, wydajemy kasę na trenigni, dojazdy, męczymy się na nich, pot wylewamy,że o siniakch i kontuzjach nie wspomnę, a wystarczy sobie tylko worek zakupić. Nawini jeteśmy co, nie??
Zmieniony przez - nastic w dniu 2010-07-02 10:03:24