Witam, mam następujący problem:
Zawsze martwy ciąg był moim ulubionym bojem. Przez cały trening, siadając czy wyciskając, nie mogłem doczekać się martwego i tylko o nim myślałem.
Jednak od kilku tygodni czuję się jakiś wypalony jeśli chodzi o ten bój. Ciężko mi się chociażby zbliżyć ciężarem do siadów raw(ostatnio 140kgx15 siadałem i 140kgx2 pociągnąłem
)
Przechodząc do sedna sprawy. Czy warto katować cały czas te ciągi na treningach, czy może odpuścić je na np. miesiąc, albo aż organizm się za nimi stęskni? I jeśli ta druga opcja, to czym je najlepiej zastąpić?
Zawsze martwy ciąg był moim ulubionym bojem. Przez cały trening, siadając czy wyciskając, nie mogłem doczekać się martwego i tylko o nim myślałem.
Jednak od kilku tygodni czuję się jakiś wypalony jeśli chodzi o ten bój. Ciężko mi się chociażby zbliżyć ciężarem do siadów raw(ostatnio 140kgx15 siadałem i 140kgx2 pociągnąłem
)
Przechodząc do sedna sprawy. Czy warto katować cały czas te ciągi na treningach, czy może odpuścić je na np. miesiąc, albo aż organizm się za nimi stęskni? I jeśli ta druga opcja, to czym je najlepiej zastąpić?
Krzysztof Piekarz
a tak na poważnie to może rzeczywiście ciągi Ci się przejadły i warto byłoby od nich zupełnie odpocząć a za jakiś czas wprowadzić system raz ciągi z podłogi a raz dociągania. Ogólnie ciężko mi tak wirtualnie doradzić bo spadek, którego doświadczyłeś jest dla mnie szokujący i musi mieć jakieś nietypowe podłoże. Możliwe, że zmieniła Ci się pozycja startowa lub jakiś inny element techniczny.....aczkolwiek przez neta to mogę sobie gdybać.
nie robie ich narazie wcale i czekam az mi sie znow 'zachce' wtedy nadrobie straty z nawiazka