Już samo nazywanie Samoobrony dla kobiet 'Street Fightingiem' brzmi jak niezły żart... A poza tym fakt, że nie ma znaczenia z kim się ćwiczy też brzmi mało wiarygodnie. Bo mając do czynienia z wieloma sportami, a zwłaszcza SW pamiętam, że zawsze dobór partnera miał znaczenie.
Jakoś nie wierzę w te trzy miesiące... Sam spuszczałem bez żadnego problemu łomot na sparingach gościom, którzy ćwiczyli po pół roku. I to większym od siebie, z wyrobioną kondycją itd. Więc wątpię aby drobna kobieta była w stanie obronić się przed takim atakiem.
Poza tym sparując nie raz, nie dwa z kobietami wiem, że bardzo rzadko te ćwiczące stricte pod samoobronę mają tzw. ducha walki. A wiem co mówią, bo konfrontowałem się parę razy z kobietami i pomijając te z czołówki zazwyczaj trzeba było bardzo luzować, zęby czasem się jakaś krzywda nie stała...
Jakoś nie wierzę w te trzy miesiące... Sam spuszczałem bez żadnego problemu łomot na sparingach gościom, którzy ćwiczyli po pół roku. I to większym od siebie, z wyrobioną kondycją itd. Więc wątpię aby drobna kobieta była w stanie obronić się przed takim atakiem.
Poza tym sparując nie raz, nie dwa z kobietami wiem, że bardzo rzadko te ćwiczące stricte pod samoobronę mają tzw. ducha walki. A wiem co mówią, bo konfrontowałem się parę razy z kobietami i pomijając te z czołówki zazwyczaj trzeba było bardzo luzować, zęby czasem się jakaś krzywda nie stała...
