Kacper Witkowski wbiegł do domu. Nie mógł złapać oddechu. - Pan chwycił mojego psa za nogi Strzaskał nim o słup energetyczny i ten duży kamień - szlochał mamie w rękaw. Kilka godzin później policja zabrała martwe zwierzę i zajęła się mieszkańcem Młynkowa. Grozi mu wysoka grzywna i kara dwóch lat więzienia.
Państwo Witkowscy z Młynkowa w gm. Połajewo przygarnęli bezdomnego kundelka aż z Lubasza. Opiekowali się nim wszyscy: dorośli ale przede wszystkim ich pięcioletni syn Kacper. - Kilka dni temu pytałam weterynarza czy czasami nie czas aby go zaszczepić - tak bardzo go kochaliśmy - mówi właścicielka. Pupil otrzymał imię „Rok-sio". Mieszkał kilkanaście metrów od domu - w szopce. Miał w niej wyciętą dziurę i choć przebywał na łańcuchu - często wychodził na spacery. Nie inaczej było w miniony piątek wieczorem. Około godz. 21 pięciolatek wyszedł z nim na spacer.
Pięcioletni Kacper pokazuje miejsce gdzie Zbigniew S. zabił jego psa.
Skory do zabaw
Na drodze w Młynkowie piesek chciał się bawić. Z gospodarstwa Józefa Bednarka wyleciał kurczak. Pies chwycił go i zaczął z nim biec. - Niósł go dla zabawy. Nic mu nie zrobił. Z kotami też się bawił - mówi malec. Zdarzenie widziało kilka osób, które znajdowały się na ławce przy pobliskim sklepie spożywczym. Nagle jedna z nich - Jerzy. . postanowił pobiec za „Roksiem". Nie pomogły prośby mieszkańców aby się opanował. Chwycił zwierzę i zaczął uderzać nim o pobliski betonowy słup elektryczny a potem o duży kamień. Zwierzę nie miało szans. - Powiedział tylko: K...... ja mu dam za kurczaka. I patrz pan... kurczak żyje a pies nie żyje - komentuje mieszkanka, która obserwowała zajście. Chłopiec przybiegł do rodziców. - Pan chwycił mojego psa za nogi i trzaskał nim o siup energetyczny i ten duży kamień - szlochał mamie w rękaw. Cały trząsł się z nerwów. Jego mama poszła zobaczyć na podwórko. Pies leżał już martwy. Z relacji świadków usłyszała, że sąsiad trzaskał tym psem o kamień i o słup - raz w jedną stronę, raz w drugą. - Co on mu zrobił takiego, że go zabił? - pytała mieszkańców wsi?
Pies wziął w pysk kurę, która wyszła na drogę z gospodarstwa Józefa Bednarka.
Pozoracja pogryzienia?
Jerzy . zniknął z ulicy. Niektórzy mówią, że miał wstąpić do jednego z gospodarzy i prosić go
o nóż - miał podobno zamiar poranić się - by potem zgonić na psa, że ten go poszarpał. Nic z tego jednak nie wyszło. Wezwana na miejsce zdarzenia policja przesłuchała świadków i właścicieli psa. Wykonano fotografie miejsca zdarzenia. Zwierzę zabrali do badań lekarze. Wczoraj opinia na temat obrażeń jakich doznał pies trafiła do czarnkowskich policjantów. Wiadomo, że mężczyznę czeka wysoka grzywna i kara pozbawienia wolności. Proces odbędzie się za kilka miesięcy. Obecnie prokuratura kompletuje dowody winy a policjanci przesłu****ą kolejnych świadków i biegłych.
Uciekał przed dziennikarzem
Próbowaliśmy porozmawiać ze sprawcą - Jerzym. Niestety kiedy zobaczył obiektyw aparatu - trzasnął drzwiami i uciekł. Dopiero po chwili (po namowie rodziny) zszedł i zgodził się aby zadać kilka pytań. -On się nie przejmuje tym co zrobił. Zaraz po tym jak zabił psa - mówiłam do niego, że przecież za taki czyn czeka ciebie wiezienie. On powiedział mi tylko, że może to i dobrze, bo w zakładzie karnym dadzą mu jeść i pić - mówi inna mieszkanka wsi.
Zmieniony przez - resiu05 w dniu 2009-10-28 07:59:18