Mój pierwszy trening

Wszedłem na salę i przywitały mnie nienawistne spojrzenia i groźne pomruki,bo nie wykonałem rytualnego ukłonu po wejściu do dojo.Czułem się tak,jakby stado trzymanych jeszcze na smyczy pittbulli za chwilę ze smyczy miało być spuszczonych.Dobrze,że pojawił się instruktor...Ale okazało się,że on jest sadystą.Najpierw kazał nam siedzieć w niewygodnej pozycji,gdzie kolana mnie na.pier.da.la.ły masakrycznie.Potem jakieś dziwne ukłony były.Potem zaczęła się rozgrzewka.Dużo pompek,brzuszków,pajacyków,biegu,amchania łapkami,nogami i tak dalej.Krzyczał na nas,że mamy dać z siebie wszystko,mamy się nie poddawać,bo to jest tylko trening,a jak będziemy gdześ indziej,to nie mozemy odpuszczać.Coś o pokonywaniu samego siebie jeszcze mówił(normalnie pan z zespołu Feel chyba też u niego trenował).Zrobił taką rozgrzewkę,po której nie mogłem sobie przypomnieć jak właściwie się nazywam i jaki jest adres moojego zamieszkania.Sam trening był trochę luźniejszy,ale zarazem boleśniejszy,to robienie technik o których nie miałem bladego pojęcia i sparingi.Za to ci,z którymi ćwiczyłem pojęcie o tym mieli,więc najpierw po strzale z ręki patrzyłem ,i zauważyłem,że sufit jest źle pomalowany i farba się łuszczy...Później jeden pan sprawdzał,jak bardzo można zrobić
przeprost mojej ręki w łokciu.Nie wiem,czemu,ale coś kazał mi klepać jak darłem ryja,nie wiedziłem o co mu kurva chodzi.Przy kolejnym sparingu po otrzymaniu pięknego podcięcia sprawdziłem głową twardość podłogi.Wytrzymała podłoga,głowa mnie miesiąc bolała.Ledwo wspomnę,że oprócz przeprowadzonego testu twardości,to też chciałem zobaczyć,jak prezentuje się podłoga,gdy tym razem poleciałem twarzą w jej kierunku po jakiejś technice.Nie zdążyłem zauważyć po jakiej,bo gość szybki był.Stwierdziłem jedno...Parkiet chyba rzadko był myty.Po treningu gdy spojrzałem w lustro,to miałem wąsy i brodę jak talib z kłębów kurzu.Gdy już trening się kończył,instruktor zapytał jak mi się podobało,nie za bardzo mogłem odpowiedzieć,ponieważ po otrzymaniu w szczękę ura mawashi geri po obrocie(kolega mi to pomógł trudne słowa napisać) nie za bardzo mogłem otworzyć buzi,poza tym zapodziały mi się gdzieś dwa zęby.Instruktor wywnioskował z mojego mruczenia,że bardzo mi się podobało i że przyjdę znowu na trening.Odkryłem wtedy,że jestem sado-macho i ze coś w tym jest.Na koniec znowu męczenie moich kolan i dziwne ukłony i koniec treningu.Nowi koledzy się mnie pytali,czemu tak dziwnie na czworaka idę do szatni.Oprócz szukania dwóch zgubionych zębów,czułem się mocno zmęczony.Ale zcząłem systematyczne treningi

KONIEC
Zmieniony przez - słaby 56 w dniu 2009-07-01 09:30:49