Witam wszystkich. Wiem , że to może głupio zabrzmi (ale już się przyzwyczaiłem do poniżania) . Mam 16 lat . Jestem prześladowany (można tak to nazwać) przez rówieśników. Nie chodzi o sam fakt , tylko dlaczego. Jestem koleżeński , mam sporo kolegów , nigdy nikogo nie obrażę , a broń Boże nie uderzę. Problem w tym , iż rówieśnicy z "marginesu" , czyli cwaniacy muszą zawsze sobie mnie na ofiarę upatrzyć. Chodzi mi tu o osoby bardzo wulgarne , pierwsze do bijatyki. Co prawda jest ich może ze 2 , 3. W tym problem , iż zachęcają do prześladowania całą klasę. Jak nie ma głównego prowokatora , to nikt nie odważy się mi ani słowa powiedzieć. Wszyscy normalnie ze mną rozmawiają. Gdy przychodzą , to większość chłopców z klasy odrazu się mną bawi. Nie wiem co już robić. Na ulicy to samo. Nie zaczepienie mnie graniczy niemal z cudem. Przestałem z domu wychodzić( tylko , gdy muszę)boję się patrzeć w lustro , bo zaraz o płacz mnie to przyprawia. Całymi dniami w piżamie leżę w łóżku. Już mam dość takiego życia. Ludzi omijam jak się da. Przechodzę z jednej ulicy w drugą , jak jakiś kretyn , a i tak mnie gdzieś dorwą. Ja nikogo nie zaczepiam , nawet się nie patrzę , to dlaczgo zawsze mnie muszą upatrzyć?
. Czy coś da się zrobić , czy jestem poprostu stracony i muszę pogodzić się z losem zabaweczki? Wydaje mi się , iż jestem taką laleczką do wyżywania się. Jeden z cwaniaków miał zły dzień i był bez kumpli. Zaczął się do mnie żalić na swoich kolegów , a ja go pocieszałem. Miałem nadzieję , że da spokój. Na następny dzień się ze mnie śmiał. Ja też mam uczucia i mam dość , chyba , że już stałem się takim bezuczuciowym robotem? Jak oglądam Piłę ( pewnie znacie) to nic nie robi już na mnie wrażenia i nawet mi się podoba to , co robi jigsaw i go dopinguję. To samo w mielczeniu owiec i innych filmach. Ja już nie wiem co się ze mną dzieje. Czy ja jakiś psychopata jestem , denat , czy wariat? Może coś doradzicie?
. Czy coś da się zrobić , czy jestem poprostu stracony i muszę pogodzić się z losem zabaweczki? Wydaje mi się , iż jestem taką laleczką do wyżywania się. Jeden z cwaniaków miał zły dzień i był bez kumpli. Zaczął się do mnie żalić na swoich kolegów , a ja go pocieszałem. Miałem nadzieję , że da spokój. Na następny dzień się ze mnie śmiał. Ja też mam uczucia i mam dość , chyba , że już stałem się takim bezuczuciowym robotem? Jak oglądam Piłę ( pewnie znacie) to nic nie robi już na mnie wrażenia i nawet mi się podoba to , co robi jigsaw i go dopinguję. To samo w mielczeniu owiec i innych filmach. Ja już nie wiem co się ze mną dzieje. Czy ja jakiś psychopata jestem , denat , czy wariat? Może coś doradzicie?
Krzysztof Piekarz
