Przyszedł mi taki pomysł do głowy, żeby przy okazji mojej redukcji jeść tą niesławną zupę jako jeden z posiłków...
Oczywiście nie przed treningiem, ani po. Ani na śniadanie... Ale gdzieś pomiędzy?
Kalorii malutko, tłuszczu prawie nic, białka też, trochę węgli ale takich warzywnych ;)
Co myślicie, żeby ją potraktować jako taki zapychacz niewinny?
Oczywiście nie przed treningiem, ani po. Ani na śniadanie... Ale gdzieś pomiędzy?
Kalorii malutko, tłuszczu prawie nic, białka też, trochę węgli ale takich warzywnych ;)
Co myślicie, żeby ją potraktować jako taki zapychacz niewinny?
Krzysztof Piekarz
