Ja zabiorę głos, bo jeżdże na dyskoteki z troche niższej półki, a w zaszadzie to wiejskie zabawy.
Popierwsze nie ma tam mowy o kamerach, monitoringu itd.
Cała wiara(

) jest pijana w trzy dupy, chętna do bicia o byle co it.
I tak:
Opcja 1. Są zabawy w pewnej sąsiedniej gminie, gdzie nie ma ochrony tylko strażaki mają pełnic tą funkcję. Skutki są takie, że każdy robi co chce, w każdą noc jest niezliczona ilosc bujek, a jak przyjadą
koksy z pobliskiego maiata nawet w pięciu to jest gnój jak ch**, walą kto się pod rękę nawinie, strażaków też.
Szybkjo odjezdzają, przyjezdza policja, nie wiadomo o co chodzi i za tydzien w sobote jest tak samo i tak się interes kręci przez cały rok z wyłączeniem Adwentu i Wielkiego Postu.
Opcja 2. Jest dyskoteka z ochroną, zawsze jest 10 do 15 koksów (nawet jeden strong man

) i tam jest spokój i jak ktoś bije to tylko ochrona.

Zaczyna się bójka to odrazu dobirga 3 albo 3 ochroniarzy i na****dalaja jak leci prowodyrów, nie ma tłumaczenia, ze cos tam ktos tam.

Jest zasada, ze jak jakis pijany kogos zaczepia to sie idzie do ochrony i tak go sczyszcza, ze tamten na pogotowiu konczy, albo conajmniej z rozwalonym ryjem.
Nawt jak rzyjadą jacys pseudo-gangsterzy (ci co rozwalaja zabawy w opcki 1) to albo są spokojni, albo tez ich wynoszą, bo nawet jak ich jest duzo to ochrony jest wiecej. Czasem to i z 20 ochronarzy jest.
No i każdy kto lubi szukac zaczepki to sie uzala, ze "j**ana ochrona", "cwaniaki bo żrą koksy i w kilku na jednego startuja" itd haha. Ale przynajmniej panuje spokoj i porządek, a tacy co bardzo dymu szukają zawsze to siedzą cicho albo są obici.
Ja zaznaczam, że nie pije nigdy, nawet piwa, nie tancze i sobie stoje i obserwuje, wiec moge wyciagac wnioski.
