Co to jest „syndrom masowca". Jest to swego rodzaju podejście do treningu jakie wytwarza się w kulturystach zwykle w kilka lat po rozpoczęciu ćwiczeń.
Życiowym hasłem masowca jest „jeżeli dużo znaczy dobrze, to więcej będzie oznaczało lepiej"!. Większość kulturystów wcześniej czy później staje przed takim dylematem i jest zdolna nad tym zapanować, ale niektórzy dają się nań złapać.
Co taki masowiec robi? W swoich wysiłkach główny nacisk kładzie na rozmiary i masę, poświęcając zarazem dla osiągnięcia swojego celu kształt i rzeźbę. „Syndrom masowca" każe kulturyście za wszelką cenę walczyć o większą masę, co kończy się jednym - wyglądem gigantycznej galarety.
Nie chę tutaj totalnie potępiać dużej masy - ma ona swoje miejsce w kulturystyce, to właśnie dzięki niej ten sport wyraźnie odróżnia się od innych. W żadnej innej dyscyplinie nie zobaczycie zawodników o tak wielkiej masie mięśni jak w kulturystyce. Kluczem do całej sytuacji jest opanowanie tej masy i nie dopuszczenie do sytuacji, kiedy to ona panuje nad tobą. Najlepszym przykładem jest tu Arnold, który to opanował. Podczas pierwszego okresu swoich treningów starał się wykształcić jak największą masę mięśni po to tylko, aby przez następnych kilka lat cierpliwie ją modelować, obrabiać i modelować i dożeźbiać, w wyniku czego udało mu się wytworzyć jedną z klasycznych muskulatur.
Nie wszystkim jednak to się udaje - niektórzy zaczynają nabierać masy, potem zaczyna się się im to coraz bardziej podobać, stają się coraz więksi i w końcu przekraczają granicę, po której stają się masowcami. Potem jest już za późno. Masa przesłania im cały horyzont i od tej pory myślą już tylko o tym. Ma to odzwierciedlenie w zniekształconej symetrii ciała. Duży brzuch uda oraz tak popularne bicepsy sprawiają , że nasze ciało wygląda brzydko, mimo iż spędziliśmy na siłowni wiele czasu poświęcając się treningowi.
Owładnięci przez syndrom masowca kulturyści nigdy nie zobaczą w pełnej krasie swoich mięśni brzucha oraz innych części muskulatury, które są pokryte dużą warstwą tłuszczu. Jeszcze raz powtarzam nabieranie masy nie jest czymś złym, bez tego kulturystyka nie była by tym czym jest obecnie. Jednak dbanie tylko o to aby być większy zaniedbując kształty i symetrie umięśnienia może spowodować pewne kłopoty.
Właśnie w takich okolicznościach wieloma kulturystami zawładnął „syndrom masowca". Pamiętajcie, że jeżeli chcecie wykształcić u siebie wspaniała sylwetkę, nie możecie mu ulec.
www.sportowiec.org - sport dla twardzieli!
http://www.domczasu.pl/
Krzysztof Piekarz



