Hmmm... nic im nie jest? Masz tego pewność? No chyba nie oczekujesz, że będą opowiadali, jak im rano zgrzyta w kręgosłupie?
A ci, którzy zrobili sobie kuku, już są poza obiegiem. Nikt nic o nich nie mówi. "Kiedyś ćwiczył u nas taki Stasio, ale od roku go nie ma. A był kozak, bo najszybciej okrążał osiedle jumpingami..."
Może miałem jakieś nieciekawe środowisko, ale u mnie niemal wszyscy coś mieli. I nie mówię, o instruktorach z kilkudzięsiecioletnim stażem, ale o moich kolegach z kilkuletnim.
Rozwalane kolana od jumpingów, zdeformowane pięści od "utwardzania". Swoją drogą mnie też pięść zamyka się z charakterystycznym "strzelaniem" kości.
Kwestia brzmi: jak ćwiczyć, żeby nie przesadzić. Żeby móc ćwiczyć te 20-30 lat, a nie lądować na operacji kolan i zastanawiać się nad walorami takich, czy innych endoprotez.
Szanuj swoje ciało! Drugiego nie dostaniesz!
