Ok na diecie 600kcal siedziałam od stycznia do końca marca. Potem powoli przechodziłam na normalne jedzenie. Od tamtej pory schudłam 2kg. Ile ten organizm będzie się normować? Zwiększyłam ilośc białka, zaczęłam rgularnie ćwiczyć, pić zieloną herbatę, a to wszystko po to, aby przyspieszyć metabolizm. Zwiększyła mi się masa mięśniowa bardzo widoczna na udach no i ukryty pod zwałami tłuszczu efekt A6W. Ale chudnąc nie chudnę. Tłuszcz jest obecny w mojej diecie, ale nie dużo. Nie jem masła, margaryny, śmietany i majonezu bo zwyczajnie nie lubię. Za to używam olej.
Chyba przeceniałam swoje możliwości. Nie jestem w stanie nic wykombinować z cwiczeniami. W pracy ciągle na nogach, po pracy też. Jak wracam to marzę tylko aby rzucić się do łóżka.
O co tu chodzi? Jak byłam na diecie (już na normalnej nie 600)i ćwiczyłam to nie chudłam. Teraz wiem, ze miałam rozwalony metabolizm, ale chyba albo przynajmniej tak mi się wydaje, że z tego wyszłam. Albo to moje złudzenia. Ile metabolizm sie normuje? Od kwietnia upłynęło sporo czasu a mnie nie ubywa. Mięśnie rosną a tłuszcz nie znika. Pytam sie już każdego co tu nie gra. Nie mam problemów z hormonami, nie mam żadnych schorzeń. Zapytam inaczej jak spalić ten cholerny tłuszcz? Dodam też,że sporo schudłam 2 lata temu, siedząć na diecie 1200kcal i dużo ćwicząc. Potem przez rok jedząc normalnie nie przytyłam. Problem zaczął się gdy poszłam do pracy. Przytyłam i nie mogę pozbyć się tego balastu, fakt schudłam 10kg w mękach, ale to jeszcze nie wszystko. Jeszcze zostało kolejne 10, których za nic nie mogę się pozbyć. Już mam tego dość. Czy to ciągle efekt 600kcal? Juz się w tym wszytskim pogubiłam i chyba usiądę i zacznę płakać
Chyba przeceniałam swoje możliwości. Nie jestem w stanie nic wykombinować z cwiczeniami. W pracy ciągle na nogach, po pracy też. Jak wracam to marzę tylko aby rzucić się do łóżka.
O co tu chodzi? Jak byłam na diecie (już na normalnej nie 600)i ćwiczyłam to nie chudłam. Teraz wiem, ze miałam rozwalony metabolizm, ale chyba albo przynajmniej tak mi się wydaje, że z tego wyszłam. Albo to moje złudzenia. Ile metabolizm sie normuje? Od kwietnia upłynęło sporo czasu a mnie nie ubywa. Mięśnie rosną a tłuszcz nie znika. Pytam sie już każdego co tu nie gra. Nie mam problemów z hormonami, nie mam żadnych schorzeń. Zapytam inaczej jak spalić ten cholerny tłuszcz? Dodam też,że sporo schudłam 2 lata temu, siedząć na diecie 1200kcal i dużo ćwicząc. Potem przez rok jedząc normalnie nie przytyłam. Problem zaczął się gdy poszłam do pracy. Przytyłam i nie mogę pozbyć się tego balastu, fakt schudłam 10kg w mękach, ale to jeszcze nie wszystko. Jeszcze zostało kolejne 10, których za nic nie mogę się pozbyć. Już mam tego dość. Czy to ciągle efekt 600kcal? Juz się w tym wszytskim pogubiłam i chyba usiądę i zacznę płakać

Zwlaszcza na diecie 1200kcal, Miesnie to nie perpetum mobile by rosly przy ujemnym bilansie kalorycznym. Zauwazylas ze wiekszosc dziewczyn, ktore cwicza uwazaja ze im rosna miesnie (ciekawe czemu akurat na nogach, bo najczesciej na nogi nie robia cwiczen ktorymi sa w stanie budowac mase), a mezczyzni, majacy o wiele wieksze predyspozycje do budowy miesni niz kobiety, ćwiczą calymi latami by zdobyc rzeczywiscie troche miesni?

) ja tez tak chce


