Witam.
Ćwiczyłem na siłowni jakieś 4 lata, najpierw splitem, potem się przekonałem do HST. Osiągi nie były złe (zwłaszcza, że jechałem na sucho, nawet bez diety). Ćwiczyłem dlatego, że mi to weszło w krew, po prostu lubiłem zmagać się z ciężarem.
Przyszedł jednak dzień, kiedy wszystko się spieprzyło.
Okulistka stwierdziła znaczne pogorszenie wzroku, czego w sumie moglem się spodziewać (czasami po treningu bolały mnie oczy, nie zwracałem jednak na to uwagi... ech). Stwierdziła "koniec z ciężarami."
Wpadłem w dołka, Nic mnie przez jakiś czas nie cieszyło, nie potrafiłem się na niczym skupić. Trwało to jakieś pół roku. Potem nauczyłem się żyć bez zmagań z ciężarem, zacząłem robić inne rzeczy.
Jednakże ostatnio znów chcę ćwiczyć - aczkolwiek na razie bez ciężarów.
Na razie umyśliłem sobie robienie pompek (standardowych), brzuszków, oraz trening na wioślarzu. Nie chcę się rzucać na zbyt wiele rzeczy - nie wiem, jak mój organizm zareaguje.
Teoretycznie trening będzie wyglądał tak (4x w tygodniu):
Wioślarz - 20 minut
Pompki - 4 serie
Brzuszki - 3 serie
Drążka w domu nie mam, choć czasem w robocie się podciągam, gdy jest czas.
Jak myślicie, ma takie coś w ogóle sens?
Nie zależy mi na efektach w postaci dużej masy - bo wiem, że takie coś z moim "planem" jest niemożliwe.
Chodzi o to, żeby COŚ dla organizmu robić - poprawić wydolność, wytrzymałość, może trochę wygląd.
Dodam, że mam 20 lat, 180cm wzrostu i jakieś 70kg wagi (tak, jestem chudy).
Jakieś sugestie?
Ćwiczyłem na siłowni jakieś 4 lata, najpierw splitem, potem się przekonałem do HST. Osiągi nie były złe (zwłaszcza, że jechałem na sucho, nawet bez diety). Ćwiczyłem dlatego, że mi to weszło w krew, po prostu lubiłem zmagać się z ciężarem.
Przyszedł jednak dzień, kiedy wszystko się spieprzyło.
Okulistka stwierdziła znaczne pogorszenie wzroku, czego w sumie moglem się spodziewać (czasami po treningu bolały mnie oczy, nie zwracałem jednak na to uwagi... ech). Stwierdziła "koniec z ciężarami."
Wpadłem w dołka, Nic mnie przez jakiś czas nie cieszyło, nie potrafiłem się na niczym skupić. Trwało to jakieś pół roku. Potem nauczyłem się żyć bez zmagań z ciężarem, zacząłem robić inne rzeczy.
Jednakże ostatnio znów chcę ćwiczyć - aczkolwiek na razie bez ciężarów.
Na razie umyśliłem sobie robienie pompek (standardowych), brzuszków, oraz trening na wioślarzu. Nie chcę się rzucać na zbyt wiele rzeczy - nie wiem, jak mój organizm zareaguje.
Teoretycznie trening będzie wyglądał tak (4x w tygodniu):
Wioślarz - 20 minut
Pompki - 4 serie
Brzuszki - 3 serie
Drążka w domu nie mam, choć czasem w robocie się podciągam, gdy jest czas.
Jak myślicie, ma takie coś w ogóle sens?
Nie zależy mi na efektach w postaci dużej masy - bo wiem, że takie coś z moim "planem" jest niemożliwe.
Chodzi o to, żeby COŚ dla organizmu robić - poprawić wydolność, wytrzymałość, może trochę wygląd.
Dodam, że mam 20 lat, 180cm wzrostu i jakieś 70kg wagi (tak, jestem chudy).
Jakieś sugestie?
Krzysztof Piekarz
