Cóż, mięśnie bez węgli nie rosną. Więc należy nadmienić, że po treningu wypijam jeszcze napój w postaci gainera.
Przy niskiej zawartości węgli w organiźmie, na dłuższy okres czasu, zaczniemy tracić mięśnie. Kiedy ma się 120kg, to można sobie na to pozwolić i zbudować ładna sylwetkę 90kilogramową. A jakby w moim przypadku już teraz obcięła drastycznie węgle, to na zawody zostałaby sama "suchota" he he.
Z dwojga złego wolę być lekko zaokrąglona niż wybiedzona. Zresztą ostatnio jest to tendencja różnicująca fitness od kulturystyki. Szwankowska w poprzednim roku wysuszyłą się do granic możliwości i... na ME spadła chyba aż na 13 pozycję...
Co do diety. To właśnie napisałam, że nie do końca to moja dieta i że dieta zawodników wcale nie jest ani fajna, ani... zdrowa.. To sport wyczynowy - nie ma nic wspólnego ze zdrowiem.
Przed zawodami organizm powinien sie słaniać a dodając do tego odwodnienie w ostatnich dniach, zdarzają się omdlenia na scenie.
Mam akurat o tyle dobrze, że znam wielu ludzi, którzy startują i odnoszą sukcesy.
Cała suplemantacja i specyfika diety poszła ostatnio do tego stopnia do przodu, że już nie można powiedzieć, ze coś jest na pewno złe, albo na pewno dobre.
Zdarzaja się rosyjscy zawodnicy, którzy przed zawodami jedzą normalne kanapki. Ponoć
Nasser El Sonbaty czerpał węglowodany ze zwyczajnego białego chleba. Paweł Filleborn opowiada wręcz "niestworzone" rzeczy o sposobie odżywiania i treningu i ..wychodzą mistrzowie świata.. Nie wnikam tu oczywiście w "drugie dno" tematu, ale tak to wygląda.
Niektórzy piją przed zawodami koniak, któy ma ponoć własciwości lekkiego chwilowego "docięcia" mięśni. Znam i przypadek odwodnienia się po prostu na libacji alkoholowej...
Są zawodnicy - bardzo dobrzy - którzy regularnie piją piwo - nie chće tylko akurat w tym wypatku wymieniać nazwisk.
Więc - moze wypowiecie sie w kwestii tego?
Zmotywowaliscie mnie do przedstawienia przykładowej tygodniowej diety. Wtedy będize o czym podyskutować ;)