moja historia taka troche nie typowa
z kolesiem podrobilismy recepte na jego nowej ksiazeczce i jakos tak bylo ze szlismy wszystko było git no i weszłem sam i pokazuje jej ta recepte wziela prolke i ta recepte wzieła na taki skaner i cos jej nie chciało wejsc mowi ze cos z tym kodem jest nie tak i h...j nie sprzedala przez ta glupia recepte gdyby było na innej było by git
z kolesiem podrobilismy recepte na jego nowej ksiazeczce i jakos tak bylo ze szlismy wszystko było git no i weszłem sam i pokazuje jej ta recepte wziela prolke i ta recepte wzieła na taki skaner i cos jej nie chciało wejsc mowi ze cos z tym kodem jest nie tak i h...j nie sprzedala przez ta glupia recepte gdyby było na innej było by git
Szpryca musi byc
Pamietam taki kawał: Wchodzi chlopak do apteki i mowi: -Poprosze bananowa prezerwatywe -ok -albo nie malinowa poprosze -ok -albo nie jabłkową -co ty k**wa w ciućki sobie lecisz ? robisz kompot owocowy czy c o ? :D A z apteka mam takie wspomienie ze w wakacje biegałem sobie po polach (trza trzymac forme
) no i ze mam alergie na pylek to zaczelem mocno kichac. Mowie ide po vitamine c i chustezcki. Dobieglem do apteki wchodze a tam dluga kolejka.I stoi kobieta z dzieckiem i mowi patrz synus jak pan sie do ciebie usmiecha. A mi zaczelo sie pogarszac nie moglem powstrzymywac kichania, zaczelem sie robic czerwony, mialem otwarta buze i przymrozone oczy. A ta kobieta mowi do dziecka: chodz synku bo pan jest chyba na ciebie zly i potrzebuje strzykawki i uciekla z aptkeki.