Kilkukrotnie sugerowałem, by podchodzić z bardzo dużą rezerwą do badań irackich i irańskich naukowców. Dlaczego? Bo niejednokrotnie wyniki ich eksperymentów są kontrowersyjne, nie udało się ich powtórzyć lub wzbudzają nieufność z powodu braku kluczowych danych. Np. irańscy naukowcy stwierdzili, iż tribulus terrestris może być nefrotoksyczny, groźny dla wątroby oraz układu nerwowego („Tribulus terrestris-induced severe nephrotoxicity in a young healthy male”). [1] Tak orzekli po jednym, wątpliwym przypadku.

Naukowcy z Niemiec i Australii (Schmidt M, Thomsen M, Bone K.) nie pozostawili na wspomnianym badaniu Talasaz AH i wsp. suchej nitki. [2] Twierdzą, iż objawy, jakie miał 28-latek, nie mają nic wspólnego ze stosowaniem buzdyganka ziemnego. Świadczą raczej o infekcji bakteryjnej lub o pozbywaniu się przez pacjenta kamienia nerkowego. Na dodatek, mężczyzna spożył prawdopodobnie 2 litry koncentratu ziołowego z tribulusa, czego nikt o zdrowych zmysłach by chyba nie próbował. Zresztą nie wiemy nawet, czy był to buzdyganek ziemny czy zupełnie inna roślina (tak, nawet tego nie ustalono). Dlatego podchodzę z dużą nieufnością do obserwacji pochodzących z Iranu.

Oto kolejny przykład, który należałoby oprawić w złotą ramkę, powiesić na ścianie i pokazywać, jako wzór. Sabah A. Hameid, A.Rahman, Areej A. Zabbon oraz Firas Salih Abdulhadi, może i chcieli dobrze, ale rezultat ich pracy budzi masę wątpliwości. [3]

Zanim przejdziemy dalej, tak przedstawiają się normy, jeśli chodzi o testosteron u mężczyzny [ESAP 2015].

Profil hormonalny i wartości referencyjne testosteronu i estradiolu dla mężczyzny wynoszą:

  • testosteron całkowity > 350 ng/dL; ogólnie przyjmuje się zakres 280-1080 ng/dL dla mężczyzn lub 9.71–37.5 nmol/L,
  • testosteron wolny, norma > 52 pg/ml,
  • norma estradiolu (E2) w surowicy dla mężczyzny: 10-50 pg/ml.

W cytowanym badaniu zastosowano skalę wyrażoną w ng/mL, więc norma dla testosteronu wynosi w tym przypadku od 2.8 do 10.8 ng/mL.

Sabah A. Hameid i wsp. oczywiście nie mają pojęcia o farmakologicznym wspomaganiu wysiłku, co widać po tym, jak przygotowali dane wejściowe. Badanie przeprowadzono w dwóch klubach (Ghaith i Olympia) znajduje się w dwóch obszarach miasta Bagdad w tym okresie od stycznia do kwietnia 2018 r. Zebrano dane od 32 zdrowych mężczyzn w wieku w wieku 18-25 lat, nie mających problemów z nerkami, wątrobą, sercem.

Uwaga: tu zaczyna się komedia. „Grupa I - było to 12 sportowców, którzy stosowali Sustanon 250 mg lub zastrzyk z testosteronem do 250 mg/dobę oraz hormonu wzrostu, co najmniej 100 mg/dobę przez 6 miesięcy”.

Komentarz: jeśli ktoś nie wie, iż Sustanon  jest typem testosteronu (konkretnie mieszanką 4 różnych estrów), to nie mamy o czym rozmawiać. Jeśli ktoś nie wie, jaką różnicę robi podawanie 1 iniekcji Sustanonu, raz w tygodniu, a podawanie 250 mg SAA na dobę (bo nie wierzę, iż kulturyści sięgali po sam testosteron), to prowadzenie badań nie ma żadnego sensu! Mistrzostwem świata jest napisanie, iż mężczyźni brali 100 mg hormonu wzrostu dziennie.

łysienie

Bardzo często w dopingu wyraża się dawki rhGH w IU, z kolei w badaniach naukowych w miligramach. 1 IU rhGH = 0.333 mg, a więc:

  • 1.7 mg = 5 IU,
  • 2.66 mg = 8 IU,
  • 3.33 mg = 10 IU,
  • 5.3 mg = 16 IU
  • 8 mg = 24 IU

W dopingu stosuje się od 3 do 8 mg rhGH na dobę. Fizjologiczna produkcja GH wynosi ~ 400 mcg dziennie.

Nie słyszałem, by ktokolwiek przekraczał dawkowanie 30-40 IU dziennie, i mówimy tu o potworach ważących 130-150 kg, jednocześnie sięgających po kilka gramów SAA tygodniowo, insulinę oraz hormony tarczycy! A tutaj rzekomo w Bagdadzie amatorzy biorą 100 mg rhGH dziennie, czyli 300 IU dziennie!

Żeby to badanie miało jakikolwiek sens, należało zebrać dane w sposób następujący:

  • zawodnik A: testosteron 400 mg tygodniowo, metanabol 20 mg dziennie, boldenone 400 mg tygodniowo, hormon wzrostu 5 IU dziennie,
  • zawodnik B: testosteron 800 mg tygodniowo, oxandrolone 50 mg dziennie, nandrolone 600 mg tygodniowo, hormon wzrostu 10 IU dziennie,
  • zawodnik C: testosteron 250 mg tygodniowo, winstrol 30 mg dziennie, masteron 100 mg co drugi dzień.

I tak dalej. Tymczasem w istocie, nie wiemy nic o tym, co brali mężczyźni i w jakich dawkach, więc jakim cudem mamy wyciągać wiążące wnioski na temat łysienia po SAA? Kolejny niewybaczalny błąd to opisanie grupy nie stosującej białka serwatkowego, jako „czystych sportowców”. Od kiedy to białko serwatkowe jest zakazanym środkiem dopingującym?

Co udowodnili iraccy naukowcy? Osoby sięgające po bliżej nieokreślone SAA (sustanon, testosteron) wykazywały średnie stężenie testosteronu wynoszące 11.23±0.29 ng/mL. Skoro norma dla testosteronu całkowitego wynosi od 2.8 do 10.8 ng/mL, to zapytam tylko, jakiej jakości musiały być to środki iniekcyjne, skoro stężenie testosteronu jest prawie w granicach typowych dla „naturali”? Grupa biorąca WPC miała stężenie testosteronu wynoszące 6.84 ng/mL. Zresztą nie wiemy nawet, kiedy zmierzono stężenie testosteronu we krwi, gdyż tej najważniejszej informacji zabrakło w badaniuSabah A. Hameid i wsp. [3]

W rzeczywistości, po iniekcji:

  • 200 mg testosteronu enanthate (Schering AG, Berlin/Bergkamen, FRG) w 0.8 ml oleju,
  • 200 m g testosteronu cyclohexanecarboxylate (Dr. Thilo & Co. GmbH, Sauerlachi Monachium, FRG) w 2 ml oleju,

odnotowuje się gwałtowną zwyżkę stężenia testosteronu we krwi. Badanie przeprowadzili Th. Schurmeyer i E. Nieschlag. [4]

Wygląda to następująco: 

W eksperymencie użyto skali wyrażonej w nmol/l. Wg tej skali norma dla testosteronu wynosi od 9.7 nmol/L do 37.4 nmol/L (istnieją mniejsze lub większe różnice w tym, co jest uznawane za normę, ale nie o to chodzi w tym artykule, osoby wnikliwe odsyłam do lektur dotyczących endokrynologii). Jak widać, podanie 200 mg t. enanthate spowodowało chwilowy wzrost stężenia testosteronu we krwi, w sposób powodujący przekroczenie maksymalnego stężenia fizjologicznego o 127%.

Badana grupa trenujących z Bagdadu miała „na cyklu” stężenie testosteronu wynoszące 11.23 ng/mL, czyli ~38.9 nmol/L. Mężczyźni z eksperymentu Th. Schurmeyer i E. Nieschlag [4] wykazywali stężenie testosteronu wynoszące ponad 90 nmol/L (i to tylko po pojedynczej iniekcji 200 mg enanthatu, czyli de facto dostarczającej „tylko” 144 mg czystego testosteronu!; fizjologiczna „produkcja” to max. 50 mg tygodniowo). A to znaczy, że iraccy „koksiarze” brali olej słonecznikowy lub rzepakowy, a nie SAA lub że stosowali pojedynczą iniekcję testosteronu, np. enanthate raz na dwa, trzy tygodnie. Teraz nie sposób rozstrzygnąć tego problemu, gdyż iraccy naukowcy nie zawarli w swoim eksperymencie kluczowych danych – co jest karygodne.

Jedyna ciekawa rzecz z badania Sabah A. Hameid i wsp. [3] to stwierdzenie, iż 66.7% mężczyzn w grupie stosującej środki dopingujące było łysych, w porównaniu do 2 w grupie WPC (16.7%) i jednego w grupie nie stosującej SAA ani suplementów (12.5%).

Australia też rządzi!

Nie, wcale się nie uwziąłem na irackich naukowców. Natrafiłem niedawno na jeszcze bardziej kuriozalny artykuł, niby naukowy. Napisali go Sarah J. Martin, seksuolog; specjalista od zdrowia seksualnego Miranda Sherley oraz Malcolm McLeod – specjalista od fizyki i matematyki. [5] Ten doborowy skład czołowych specjalistów postanowił opisać zagadnienie z całkowicie nieznanej dla siebie dziedziny. Z równym powodzeniem, z problemami treningu siłowego, diety i farmakologii, radzą sobie „czołowi specjaliści branży fitness z Youtube” (np. V SHREDS) oraz “influencerki na Instagramie”.

Twierdzenia z australijskiego artykułu są następujące:

„Ludzie mogą być nieświadomi, iż długotrwałe stosowanie suplementów może mieć negatywny wpływ na zdrowie. Suplementy diety mogą pogarszać stan zdrowia lub wchodzić w interakcje z lekami”,

„Niektóre produkty mogą być skażone substancjami zakazanymi do stosowania w sporcie. Mogą zawierać sterydy nie wyszczególnione na opakowaniu”,

„Monohydrat kreatyny jest popularny od ponad dekady, mimo iż nie wiemy, czy długoterminowe stosowanie kreatyny jest bezpieczne”,

„Przy końcu suplementacji stężenie testosteronu może być bardzo niskie. Osoby odstawiające suplementy diety sięgają po inhibitory aromatazy lub środki z grupy SERM, żeby zmniejszyć oddziaływanie krążących estrogenów. Istnieje bardzo mało dowodów na to, iż stosowanie podobnych preparatów wpływa na stężenie testosteronu po zakończeniu cyklu suplementacyjnego”.

W rzeczywistości obecnie szanse na napotkanie skażonego farmakologią produktu są znikome. Większość mężczyzn i kobiet celowo nabywa „suplementy”, które mają zawierać środki farmakologiczne (“prohormony”). Jednak należy oddzielić grubą linią poszukiwania "prohormonów" i innego zakamuflowanego dopingu w Internecie, od zakupów suplementów i odżywek pochodzących z legalnego źródła, od znanego producenta. Tam szansa na napotkanie niewykazanego na opakowaniu „dodatku” jest żadna.

„Monohydrat kreatyny jest popularny od ponad dekady, mimo iż nie wiemy, czy długoterminowe stosowanie kreatyny jest bezpieczne”

U ludzi:

  • bezpieczne okazały się cykle na kreatynie trwające do 9 tygodni (faza ładowania + podtrzymania), zarówno dla nerek, wątroby, jak i profilu hematologicznego, [badanie z 2000 r.; 6]
  • bezpieczne były cykle na kreatynie trwające 4-9 tygodni, jak i nawet jej podawanie trwające do 5 lat (słownie: pięciu), [7]
  • bezpieczne okazywało się podawanie kreatyny przez 12 tygodni (20 g przez 5 dni, przez pozostały czas 5 g dziennie) u osób stosujących dietę wysokobiałkową, [8]
  • bezpieczne okazywało się podawanie 10 g kreatyny dziennie przez 3 miesiące, [9]
  • odnotowywane są nieliczne przypadki skutków ubocznych po kreatynie, ale... mogą one wynikać ze stosowania innych substancji nefrotoksycznych (np. „chińskie zioła”) lub wcześniejszego występowania chorób nerek.

Poza tym, skoro miliony ludzi stosują kreatynę, a stała się ona niezmiernie popularna w latach 90. XX wieku, to o jakim ryzyku tu mówimy? Tak samo nie wiemy, czy długoterminowo bezpieczne jest stosowanie większości leków dostępnych na rynku (a wręcz można z przekonaniem napisać, iż np. długotrwałe stosowanie aspiryny wcale nie jest bezpieczne dla zdrowia).

Przytoczyłem tu tylko kilka badań, a doniesień o bezpieczeństwie kreatyny są tysiące (1272 wyniki w bazie Pubmed:, 21 mln wyników w Google).

Australijscy naukowcy napisali: „Przy końcu suplementacji stężenie testosteronu może być bardzo niskie. Osoby odstawiające suplementy diety sięgają po inhibitory aromatazy lub środki z grupy SERM, żeby zmniejszyć oddziaływanie krążących estrogenów. Istnieje bardzo mało dowodów na to, iż stosowanie podobnych preparatów wpływa na stężenie testosteronu po zakończeniu cyklu suplementacyjnego”.

Komentarz: większość suplementów nie wywiera żadnego wpływu na układ HPTA, supresja produkcji testosteronu endogennego jest niespotykana. Szansa na wystąpienie takiego zjawiska jest znikoma - prędzej wygrasz fortunę na loterii. Ponadto istnieją tysiące dowodów na to, iż inhibitory aromatazy zwiększają stężenie testosteronu oraz iż clomid/tamoxifen (oraz inne środki z grupy SERM) mają wpływ na przywrócenie produkcji endogennego testosteronu pod odstawieniu np. SAA lub SARM.

Przykład:

W jednym z badań Ramasamy R . i wsp. [10] 93 mężczyznom podawano:

  • testosteron iniekcyjny (31),
  • żel z testosteronem (31),
  • cytrynian klomifenu (31).

Byli dobrani wiekiem z kohorty 1150 osób na HTZ. Poziom testosteronu wzrósł z:

  • z 224 do 1104 ng/dl w grupie testosteronu iniekcyjnego,
  • z 230 do 412 ng/dl w grupie żelu z testosteronem,
  • Z 247 do 504 ng/dl w grupie klomifenu.

W badaniach Sachin V. Bendre i wsp. [12] podawanie cytrynianu klomifenu (25 mg co drugi dzień) spowodowało:

  • wzrost stężenia testosteronu z 233±66 ng/dl do 581±161 ng/dl po 3 miesiącach terapii (czyli wzrost stężenia testosteronu o 149.4%),
  • wyjściowe stężenia LH wzrosły z 3,3±1,6 mIU/ml do 5,7±1,7 mIU/ml (wzrost o 72.7%),
  • wyjściowe stężenia FSH wzrosły z 2,8±1,5 mIU/ml do 6,2±3 mIU/ml po podawaniu klomidu (wzrost o 121.4%).

W badaniach Helo S. i wsp. [11] porównano podawanie klomidu (25 mg dziennie) lub anastrazolu (1 mg dziennie). Mężczyźni wyjściowo mieli stężenie testosteronu mniejsze, niż 350 ng/dL.

W obu grupach (po 6 i 12 tygodniach) odnotowano zwyżkę stężenia testosteronu:

  • 571 ng/dL w grupie cytrynianiu klomifenu,
  • 408 ng/dL w grupie anastrazolu.

Stężenie estradiolu wzrosło w grupie clomidu, a spadło w grupie anastrazolu. Ogólnie testosteron wzrósł o 130% w grupie klomidu oraz o 69% w grupie anastrazolu.

W badaniu z 2016 r. Dias JP i wsp. u mężczyzn w podeszłym wieku (65 i więcej lat) z niskim poziomem testosteronu <350 ng/dL, terapia anastrazolem (1 mg dziennie) okazała się lepsza od podawania żelu z testosteronem (5 g dziennie). W grupie placebo podawano tabletki lub żel.

Po 12 miesiącach podawania IA (anastrazolu):

  • beztłuszczowa masa ciała wzrosła o 1.2±0.6 kg,
  • jednocześnie mężczyźni pozbyli się średnio ~1.8±0.6 kg tkanki tłuszczowej,
  • siła uścisku ręki nie wzrosła,
  • siła w prostowaniu nóg wzrosła niewiele mniej, niż w grupie żelu z testosteronem,
  • siła w zginaniu nóg wzrosła mniej, w porównaniu do grupy żelu z testosteronem,
  • gęstość mineralna w odcinku lędźwiowym kręgosłupa była mniejsza w grupie anastrazolu, niż w placebo.

Naprawdę, wystarczyło poszukać 10 minut w serwisie Google przed wrzuceniem podobnych herezji do „naukowego” tekstu.

Podsumowanie

Większość naukowców zna się tylko na swojej, niezmiernie wąskiej dziedzinie. Ten sam problem dotyczy lekarzy. Seksuolodzy i matematycy piszący o „skażonych suplementach diety” są z reguły skazani na porażkę (co widać na przykładzie pracy australijskich naukowców). Legendarne są również opracowania irańskich i irackich specjalistów, którzy próbują opisywać zjawiska związane ze stosowaniem SAA w sporcie.

Korzystając ze „źródeł naukowych” trzeba zachować bardzo dużą ostrożność. Nie raz i nie dwa razy napotykałem na rażące błędy i ewidentne kłamstwa w „profesjonalnych” opracowaniach. Podobnie autorów różnorakich poradników dyskwalifikuje sięganie po Wikipedię lub wiadomości z serwisu Youtube (chyba, że chodzi o plotki lub mity).

Referencje:

Talasaz AH1, Abbasi MR, Abkhiz S, Dashti-Khavidaki S. „Tribulus terrestris-induced severe nephrotoxicity in a young healthy male.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20667992

Schmidt M, Thomsen M, Bone K. „Tribulus terrestis-induced nephrotoxicity?” https://www.researchgate.net/publication/51451386_Tribulus_terrestis-induced_nephrotoxicity

Sabah A.Hameid A.Rahman, Areej A.Zabbon, Firas Salih Abdulhadi “Effect of Anabolic-Androgenic and Nutritional supplements on the Reproductive hormone, the Hematological parameters and baldness of athletes in Baghdad city” https://www.jpsr.pharmainfo.in/Documents/Volumes/vol10Issue07/jpsr10071803.pdf

Th. Schurmeyer and E. Nieschlag „Comparative pharmacokinetics of testosterone enanthate and testosterone cyclohexanecarboxylate as assessed by serum and salivary testosterone levels in normal men”https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/6434435

Sarah J. Martin, Miranda Sherley oraz Malcolm McLeod „Adverse effects of sports supplements in men”https://www.nps.org.au/assets/e282d13b82fd8816-47129bb5ce97-Adverse-effects-sports-supplements-men-41-z0.pdf

Tristan M Robinson, Dean A Sewell, Anna Casey, Gery Steenge, Paul L Greenhaff “Dietary creatine supplementation does not affect some haematological indices, or indices of muscle damage and hepatic and renal function” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1724224/pdf/v034p00284.pdf

Poortmans JR1, Francaux M. “Adverse effects of creatine supplementation: fact or fiction?”https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/10999421

Rebeca Lugaresi, Marco Leme, Vítor de Salles Painelli, Igor Hisashi Murai, Hamilton Roschel, Marcelo Tatit Sapienza, Antonio Herbert Lancha Junior and Bruno Gualano  “Does long-term creatine supplementation impair kidney function in resistance-trained individuals consuming a high-protein diet?” https://jissn.biomedcentral.com/articles/10.1186/1550-2783-10-26

Gualano B1, Ugrinowitsch C, Novaes RB, Artioli GG, Shimizu MH, Seguro AC, Harris RC, Lancha AH Jr. “Effects of creatine supplementation on renal function: a randomized, double-blind, placebo-controlled clinical trial”.https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/18188581

Ramasamy R, Scovell JM, Kovac JR, Lipshultz LI "Testosterone supplementation versus clomiphene citrate for hypogonadism: an age matched comparison of satisfaction and efficacy". www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24657837

Helo S, Ellen J, Mechlin C, et al. A Randomized Prospective Double-Blind Comparison Trial of Clomiphene Citrate and Anastrozole in Raising Testosterone in Hypogonadal Infertile Men. J Sex Med 2015;12:1761-9. 10.1111/jsm.12944https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/26176805

Sachin V. Bendre,  Pamela J. Murray and Shehzad Basaria „Clomiphene Citrate Effectively Increases Testosterone in Obese, Young, Hypogonadal Men” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4734653/