"Noradrenalina stymuluje hydrolizę trójglicerydów poprzez aktywację enzymów lipolitycznych. Ilość i rozmieszczenie receptorów beta-adrenergicznych wpływa istotnie na intensywność metabolizmu tłuszczowego oraz na topografię mobilizacji rezerw tłuszczowych. Istnieje również kilka rodzajów receptorów alfa-adrenergicznych, z których jeden rodzaj wyraźnie hamuje procesy lipolityczne. Przewaga pobudzenia receptorów stymulujących nad hamującymi procesy lipolityczne, decyduje w znaczne] mierze o ilości spalanego tłuszczu i miejscu, i którego jest on mobilizowany. Ze względu na nierównomierne rozmieszczenie obu rodzajów receptorów w tkance tłuszczowej, dochodzi do łatwej mobilizacji trójglicerydów z jednych części ciała i wręcz niemożliwe uruchomienie rezerw tłuszczowych z innych okolic naszego ciała.
(...)
Jeżeli spalanie tłuszczów jest możliwe, nawet przy intensywnych wysiłkach fizycznych, to co należy zrobić aby zwiększyć ich udział w przemianach energetycznych? Takie pytanie padło po zakończeniu opisanego eksperymentu. Odpowiedź brzmi dosyć szokująco. Ograniczyć spożycie węglowodanów, zwiększając jednocześnie konsumpcję tłuszczów i kontynuować intensywny trening.
Jak wykazują badania rodzaj spożywanych składników pokarmowych decyduje w znacznej mierze o rodzaju wykorzystywanych substratów energetycznych. Jedząc znaczne ilości tłuszczu, spalamy podczas wysiłku tłuszcz i analogicznie, dieta bogata w węglowodany powoduje przewagę metabolizmu cukrowców. Trening istotnie zwiększa aktywność enzymów glikolitycznych i lipolitycznych. Kierunek tych zmian adaptacyjnych będzie w dużej mierze zależał od substratów energetycznych wykorzystywanych w trakcie wysiłku. Jak wspomniano wcześniej pełna adaptacja enzymatyczna do efektywnego spalania kwasów tłuszczowych trwa kilka miesięcy, toteż nie należy spodziewać się wysokiej efektywności metabolicznej w pierwszych dniach diety wysokotłuszczowej.
Warto również wspomnieć, że rodzaj wykorzystywanych substratów energetycznych kontrolowany jest hormonalnie. Najważniejszą rolę odgrywa tutaj insulina, hormon wzrostu, glukagon i hormony kory nadnerczy. Insulina działa anabolicznie, zarówno dla tkanki mięśniowej jak i dla tłuszczowej, zwiększając ich masę. Rodzaj spożywanego pokarmu decyduje w znacznym stopniu o poziomie insuliny we krwi. Spożywanie znacznych ilości węglowodanów powoduje utrzymanie się wysokiego poziomu insuliny, co istotnie ogranicza uwalnianie kwasów tłuszczowych do krwi i ich spalanie w komórkach mięśniowych. Hormon wzrostu jest również „anabolikiem" dla naszych mięśni, jednakże w przeciwieństwie do insuliny, działa katabolicznie na tkankę tłuszczową, to znaczy sprzyja jej spalaniu. Okazuje się, że
dieta białkowo-tluszczowa podnosi poziom hormonu wzrostu natomiast dieta wysokowęglowodanowa obniża jego poziom. Jak widać zwiększenie udziału tłuszczów w naszej diecie i ograniczenie węglowodanów może wywołać znaczące zmiany hormonalne, które będą sprzyjać procesom lipolitycznym, dzięki czemu możemy obniżyć poziom tkanki tłuszczowej w organizmie."
Czytaj, napewno rozjaśni sprawę.
Znalezione na
http://www.power-w-o.pl