Dokładnie.
ja np. jestem świadomy tego ze wiecej z siebie nie wycisnę i to wszystko.Dobrze mi z tym bo wciąż mam przyjemnosć, wciaż jakieśtam postępy jak zehccę to na upartego zrobię, przynajmniej siłowe czy też pozmieniam coś w treningu.katowac sie jak gimnazjalista zafascynowany plakatem arnolda i reklama glutarolu nie zamierzam.
Wódkę bardzo lubię, jest pyszna i dobra na banię.
zdr.
ja np. jestem świadomy tego ze wiecej z siebie nie wycisnę i to wszystko.Dobrze mi z tym bo wciąż mam przyjemnosć, wciaż jakieśtam postępy jak zehccę to na upartego zrobię, przynajmniej siłowe czy też pozmieniam coś w treningu.katowac sie jak gimnazjalista zafascynowany plakatem arnolda i reklama glutarolu nie zamierzam.
Wódkę bardzo lubię, jest pyszna i dobra na banię.
zdr.
"nie znam sie na niczym co czytałem na temat ćwiczeń"
sog
). Nie oznacza to jednak, że liczę kalorie, wiem ile tysięcy ich zjadłem wczoraj, dziś, czy w zeszłym tygodniu. Taka matematyka to drugorzędna sprawa moim zdaniem. Ze zboczeń wystarczy mi to, że niekiedy gdy wychodzę na piwko do pubu osiedlowego czy na melanz to zabieram ze sobą pudło z żarciem.