ja w lutym mialem podobną kraksę na A4 odcinek Katowice Wrocław, wysokość góra sw. Anny ... (dodam, ze od wrzesnia minelo 6 mc kiedy przytrafil sie ten wypadek), jechalem w nocy (okolo 2.00) gdzy nagle zaczela sie cholerna sniezyca, zasypalo droge i z 3 pasów zrobil sie jeden. Przedemna jechala ciezarówka chodz tak jak by poboczem,nagle sprzed niej wyłonił sie TIR i zaczol chamować... jechalem około 70km/h bo warunki byly fatane a w dodatku prowadzila w dol z gor. Nacisnolem hamlulec a tu nic, kola w lewo, w prawo, nic , wciaz przyspieszam, droga oblodzona jak cholera !! Droga prowadzi w dol, a w dodatku zakreca wiec znalazłem sie pod ciezarówką

wyrwałem troche przodu z samochodu i wyladowalem w rowie. Wybiegłem z niego i 5 miniut zastanwialem sie gdzie jest reszta samochodu. po wszytkim mialem odcisniety pas na calym ramieniu (za***isty krwiak) i wiecie co wam powiem ,wybierająć sie w tą droge wachalem sie czy zapiąć czy jechać z rozpietym bo był zepsuty naciag i niezwijał sie ! zapiolem
a dzis na silce nawet spox, chodz nie lubie wracac do cwiczen po przerwie bo mam mało siły jak to zwykle po przerwach , ale odzywkam
