Witam trenuje muay thai od połowy sierpnia,gdy zaczynałem trenować byłem pewien że to skuteczne i przyda się np. na ulicy itd.W miare trenowania gdy rosły moje umiejętności,również psychika stawała się coraz silniejsza,poprostu wierzyłem w siebie i to co już umiem.Niestesty po jakimś czasie przyszedł kryzys..
zaczeło się od tego że na mój trening przyszedł pewien "klepacz" i powiedział że (ja) się nienadaje do boksu, i jeszcze tam kilka rzeczy.Wiadomo,w****iłem się starałem się tego niedopuszczać do siebie :-] pużniej jednak odbyłem interesującą rozmowę z innym KUMPLEM,sporo starszym odemnie (mam rocznikowo 17lat) który niejedno widział i w niejednym brał udział
mianowicie stoi na bramce w jakieś dyskotece, taki byqu nieżle napakowany,ale wracając do tematu powiedział że bójka to zupełnie co innego ze to co trenuje nieprzyda mi się WOGULE że liczy się siła,pokazywal jeszcze jakies chwyty,mówił zeby wchodzić kolesiowy w nogi i takie tam.Pózniej mój kumpel z klasy z ktorym trenuje boks (ćwiczy miecha
) miał solo i też powiedział ze taka bujka to zupelnie co innego niz sparing itd. Naprawde niewiem co o tym wszystkim myśleć
jaki jest sens robienia czegoś co zupełnie nic mi niedaje, co z tego że robie szpagacik itd, jak na ulicy dostane po mordzie od pierwszego lepszego drecha :-]?Czy nielepiej wrócić na siłownie ?? wyciskam 80 ale przez ten boks spadła masa,miałbym dużo pracy,ale może nieokazała by sie syzyfową :-] zresztą po tych wszystkich rozmowach nawet na treningu mi sie wydaje że kiepsko wykonuje rozne cwiczenia,moje middle sąsłabe, kolana wolne itd:-] naprawde niewiem co o tym wszystkim myśleć, skomentujcie to jakoś...
zaczeło się od tego że na mój trening przyszedł pewien "klepacz" i powiedział że (ja) się nienadaje do boksu, i jeszcze tam kilka rzeczy.Wiadomo,w****iłem się starałem się tego niedopuszczać do siebie :-] pużniej jednak odbyłem interesującą rozmowę z innym KUMPLEM,sporo starszym odemnie (mam rocznikowo 17lat) który niejedno widział i w niejednym brał udział
mianowicie stoi na bramce w jakieś dyskotece, taki byqu nieżle napakowany,ale wracając do tematu powiedział że bójka to zupełnie co innego ze to co trenuje nieprzyda mi się WOGULE że liczy się siła,pokazywal jeszcze jakies chwyty,mówił zeby wchodzić kolesiowy w nogi i takie tam.Pózniej mój kumpel z klasy z ktorym trenuje boks (ćwiczy miecha
) miał solo i też powiedział ze taka bujka to zupelnie co innego niz sparing itd. Naprawde niewiem co o tym wszystkim myśleć
jaki jest sens robienia czegoś co zupełnie nic mi niedaje, co z tego że robie szpagacik itd, jak na ulicy dostane po mordzie od pierwszego lepszego drecha :-]?Czy nielepiej wrócić na siłownie ?? wyciskam 80 ale przez ten boks spadła masa,miałbym dużo pracy,ale może nieokazała by sie syzyfową :-] zresztą po tych wszystkich rozmowach nawet na treningu mi sie wydaje że kiepsko wykonuje rozne cwiczenia,moje middle sąsłabe, kolana wolne itd:-] naprawde niewiem co o tym wszystkim myśleć, skomentujcie to jakoś...
Krzysztof Piekarz
mój przeciwnik pewnie bedzie lepiej wyszkolony i możliwe że przegram ale itak niemoge sie doczekać
trzymajcie za mnie kciuki 

Tylko ze mi brakuje wiary w siebie..Zacząłby sie dym a ja stałbym i nie potrafiłbym wyprowadzić szybkiej serii..Ale grom ma racje nawet to ze masz mocniejsze ciosy..umiesz szybko uderzać..Jestes na pewno troszke obity itp. Też mnie to niby motywuje..ale i tak jakoś jestem niedowartościowany i czuje ze niedałbym rady gdybym musiał wyjść na "rozmowe" czy coś w tym stylu:-/:-/ Psychika..Najchętniej bym ją zamienił na psychike kogos innego