Bikini fitness to dość młoda kategoria zawodów sylwetkowych dla pań. Women’s Bikini-Fitness – wprowadzono w 2011 r. (w IFBB) i jest przeznaczona dla pań odżywiających się zdrowo oraz utrzymujących ciało w formie. Oceniane są zarysy sylwetki, proporcje, napięcie mięśni, zdrowy wygląd. Niepożądane są tu twarde, zarysowane mięśnie oraz zbytnie „docięcie” (bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej). Wygrywają dobrze wytrenowane, sprawne, zdrowe i atrakcyjne panie.

Jednak pojawia się tu wiele wątpliwości.

Czy ta gra jest warta świeczki?

Po pierwsze wiele pań rozpoczyna redukcję nawet wiele tygodni przed startem, wg opisu jednej z zawodniczek zaczęła ona szlifowanie formy już na 4 miesiące przed zawodami.

Dane dotyczące przygotowań od zawodniczki: "Moja redukcja trwa ok 15/16 tyg. Na samym początku jest to wprowadzenie, delikatne rozpędzenie metabolizmu poprzez dodawane sesje aerobów co mniej więcej 2-3 tyg. Zaczynam od pułapu ok 2500 kcal. Obcinając systematycznie co pewien okres czasu o kilka gramów tłuszcze i węglowodany".

Redukcja pociąga za sobą silne zmiany w układzie hormonalnym, wpływa na samopoczucie oraz często skłania do sięgania po pół-legalne, jak i nielegalne środki farmakologiczne. Same objętościowe aeroby oraz stosowane restrykcje kaloryczne wywołują liczne, negatywne adaptacje w mięśniach oraz układzie nerwowym.

Dane dotyczące przygotowań od zawodniczki: "[...] przytrzymując dłuższy czas taką dietę oraz codzienne sesje aerobów np. przez okres kolejnych 15 tyg (okres startowy – między imprezami – przytrzymanie formy). Organizm kobiety zaczyna się bronić. Miesiączka zanika mniej więcej po pierwszym miesiącu trzymania diety(nie uznaje cheatowania – taki posiłek w trakcie przygotowania jest jeden na przestrzeni kilku miesięcy lub nie ma go wcale. + oczywiście jeden po zawodach ten „zasłużony”) [...] W trakcie przytrzymania formy między startami, obserwuje i rozmawiam z wieloma zawodniczkami – jak się czują, czy mają regularne miesiączki. Odpowiedź jest prosta – chcesz startować przy ekstremalnie niskie tkance tłuszczowej? Nie masz okresu. Kwestia na jak długo… Oczywiście większość z dziewczyn się do tego nie przyznaje"

50 uczestniczek badania Hulmi JJ i wsp. [1], 27 pań w wieku 27,2 ± 4,1 roku przez 4 miesiące stosowało dietę redukcyjną, a 23 funkcjonowały jako grupa kontrolna. Deficyt energetyczny uzyskano poprzez redukcję ilości spożywanych węglowodanów, zwiększenie objętości treningu aerobowego (i interwałowego), zachowując podaż białka. Panie dostarczały średnią ilość tłuszczu oraz ćwiczyły siłowo. Typowa sesja obejmowała 10-25 minut HIIT – w tym 15-45 sekundowe przyspieszenia z 30-60 sekundowymi przerwami. Aeroby – praca 30-60 minut z niską intensywnością. Większość pań łączyła aeroby z treningiem oporowym, część dodatkowo wykonywała interwały lub sesje mieszane w osobne dni.


Panie trenowały 4,4 ± 2,9 h aerobowo/interwałowo oraz 4,7 ± 0,6 h siłowo w skali tygodnia.

Dieta - panie dostarczały średnio:

  • 3,14 ± 0,63 g białka na kg masy ciała,
  • 2,10 ± 0,84 g węglowodanów na kg masy ciała,
  • 0,95 ± 0,29 g tłuszczu na na kg masy ciała.

Dostarczały średnio 7887,6 ± 1440,9 kJ dziennie (~ 1885,1 kcal).

Panie wyjściowo:

  • ważyły średnio 64,3 ± 6,9 kg (DEXA),
  • sucha masa wynosiła średnio 47,6 ± 4,1 kg (DEXA),
  • tłuszcz ważył średnio 14,6 ± 4,6 kg (DEXA),
  • a więc nosiły średnio 23,1 ± 5,6% tkanki tłuszczowej.

Po 4 miesiącach:

  • ważyły średnio 56,5 ± 5,3 kg (DEXA),
  • sucha masa wynosiła średnio 48,0 ± 3,9 kg (DEXA),
  • tłuszcz ważył średnio 7,1 ± 2,7 kg (DEXA),
  • a więc nosiły średnio 12,7 ± 4,0% tkanki tłuszczowej.

Uzyskano 12% spadek wagi ciała oraz 35-50% redukcję tkanki tłuszczowej. W efekcie panie straciły 7,5 kg tłuszczu w 4 miesiące. Średnio 1,875 kg miesięcznie. Dodać należy, iż każda zastosowana metoda pomiaru dała inne wyniki. Pomiar metodą fałd dał inny wynik, spadek z 25,2 ± 3,0 do 18,3 ± 2,7%.

Restrykcje dietetyczne pociągnęły za sobą poważne skutki hormonalne:

  • poziomy T3: w warunkach fizjologicznych tarczyca wydziela 90 mcg T4 oraz 8 mcg T3. U 5 z 27 pań poziomy T3 były poniżej progu referencyjnego 2,6–6 pmol/L jeszcze przed wejściem na redukcję, w trakcie wprowadzenia restrykcji kalorii aż u 20 z 27 pań T3 spadło poniżej minimalnego progu. Nawet 3-4 miesiące bez restrykcji kalorycznych nie wystarczyły by przywrócić funkcjonowanie tarczycy!
  • odnotowano spadek TSH,
  • odnotowano drastyczny spadek ilości leptyny (co może powodować ciągłe uczucie głodu),
  • obniżony poziom T3 zaowocował spadkiem ciśnienia krwi oraz zwolnionym tempem bicia serca,
  • odnotowano spadek ilości testosteronu oraz estradiolu. Estradiol wrócił do wartości wyjściowych po 3-4 miesiącach po wyjściu z redukcji, niestety testosteron już nie. Te spadki zaowocowały problemami z regularnością cyklu miesiączkowego. U kobiet testosteron jest wydzielany na podobnym poziomie w nadnerczach i jajnikach, co stanowi w sumie 50% jego całkowitej produkcji. Pozostałe 50% pochodzi z konwersji androstendionu i dehydroepiandrosteronu (DHEA) w tkankach obwodowych (skóra, wątroba, mięśnie szkieletowe) [3];
  • odnotowano spadek ilości hematokrytu (−2,3 ± 4,4%) i hemoglobiny (−2,9 ± 4,1%) – a to oznacza mniejszą moc i wydolność w pracy, szczególnie długotrwałej. Poziom hematokrytu (ilość erytrocytów) – jest podstawowym parametrem krwi mogącym mieć związek z wydolnością zawodnika, szczególnie podczas wysiłków w strefie aerobowej: bieganie, triathlon, pływanie, kolarstwo. Jest to związane z większą ilością tlenu dostarczaną do mięśni. Krwinki czerwone przenoszą tlen z płuc do tkanek oraz dwutlenek węgla do płuc. Największą część krwi stanowią krwinki czerwone (erytrocyty), pozbawione jąder, dwuwklęsłe dyski o średnicy 7,5 μm i grubości od 1 do 2 μm. W 1 μl krwi mężczyzny stwierdza się średnio 5,2 mln erytrocytów, u kobiet 4,6 mln [3],
  • odnotowano spadek siły w wyciskaniu nogami (−0,5 ± 9,5%), wyciskaniu sztangi leżąc na ławce (−3,4 ± 7,5%) oraz w skoku wzwyż (−3,4 ± 9,1%).

Z innych badań wiemy, iż niedoczynność tarczycy, niski poziom estrogenów, niski poziom węglowodanów w diecie, restrykcje kaloryczne – silnie wpływają na poziom IGF-1, jednego z najważniejszych czynników wzrostowych w ustroju człowieka [2]. Niektórzy naukowcy sugerują, iż u pań minimalny zdrowy poziom tkanki tłuszczowej wynosi 12–14% (Meyer i wsp. 2013). Naukowcy spekulują, iż zmniejszone poziomy tkanki tłuszczowej u kobiet wpływają na hamowanie układu HPTA, owulację i miesiączkowanie. Najgorsze, iż nawet powrót do normalnego żywienia nie przywrócił właściwego funkcjonowania układu hormonalnego – m.in. funkcjonowania tarczycy czy konwersji testosteronu u pań.

Dane dotyczące przygotowań od zawodniczki: "Dieta ulega kolejnym zmianom. Ja nigdy nie schodziłam poniżej 20g tłuszczu w diecie na dzień, ale znam dziewczyny które połowę swoich przygotowań miały zaledwie 10g tłuszczu na dobę! Kręcąc przy tym 2 sesje aerobów dziennie po 60’ + 5 razy w tyg trening siłowy. Dziewczyna zrzuciła 15kg przez cały okres przygotowań. Pomyśleć że straciła miesiączkę po pierwszych 4 tyg stosowania diety i nie odzyskała jej przez rok później ponieważ cały czas startowała. Organizm został wyjałowiony".

Po drugie: zawodniczki dążące do nienaturalnych, odtłuszczonych sylwetek często sięgają po:

  • hormony tarczycy (T3),
  • farmakologiczne spalacze (np. selektywne beta-mimetyki; clenbuterol, salbutamol, formoterol), fentermina (powoduje silny wyrzut noradrenaliny, o wiele słabszy serotoniny oraz dopaminy; ponadto fentermina hamuje wychwyt zwrotny noradrenaliny, serotoniny i dopaminy),
  • nieselektywne substancje wpływające na receptory alfa i beta-adrenergiczne takie jak efedryna,
  • środki z grupy SNRI (sibutramina).
  • sterydy anaboliczno-androgenne takie jak winstrol, oxandrolon, masteron, oral-turinabol czy boldenone,
  • SARM (np. ostaryna),
  • środki wspomagające wytrzymałość (np. GW501516, AICAR),
  • mimikery greliny (np. GHRP),
  • GHRH – czyli czynniki uwalniających hormon wzrostu (np. tesamorelina, TH9507; CJC-1295, MOD GRF 1-29, MR-356, MR-361, JI-38, MR-403, MR-367),
  • hormon wzrostu (rhGH).

To wszystko może trwale zmienić funkcjonowanie układu hormonalnego kobiety. Oczywiście, problem w mniejszym stopniu dotyczy bikini fitness – gdyż tam nadmiernie „docięta” sylwetka nie jest mile widziana. Z cytowanej przeze mnie relacji wynika, iż kobieta przygotowująca się do zawodów sięgała po johimbinę – kontrowersyjną substancję, której bliżej do leków niż do suplementów diety.

Zresztą pani nie bardzo orientowała się w tym, co bierze: „Prócz tego włączyliśmy do suplementacji ciekawy środek – johimbinę działającą centralnie na układ nerwowy – żadnego walenia serca i trzęsących się rąk.”

Johimbina to nieselektywny antagonista receptorów alfa-adrenergicznych. Posiada największe powinowactwo do receptorów alfa-2 w porównaniu do alfa 1. Wpływa to na zwiększenie wyrzutu noradrenaliny, stwarzając zagrożenie dla pacjentów z nadciśnieniem tętniczym i chorobą wieńcową. Jest groźna także przy równoczesnym stosowaniu nieselektywnych substancji takich jak efedryna, która jest słabym częściowym agonistą receptorów beta1 i beta2 adrenergicznych, zaś nie posiada działania na receptory beta-3 adrenergiczne.

I akurat johimbinę wiąże się z wieloma dolegliwościami oraz skutkami ubocznymi, np. wg badań naukowych [4]:

  • 45,7% osób odczuwało dolegliwości żołądkowe (nudności, wymioty, zawroty głowy, bóle brzucha),
  • 43,1% tachykardię (przyspieszoną akcję serca),
  • 32,9% rozdrażnienie,
  • 24,7% nadciśnienie,
  • 20% zaczerwienienie skóry,
  • 14% obfite pocenie się,
  • 13,2% drgawki,
  • 12,1% ból w klatce piersiowej,
  • 9,9% drżenie,
  • 7,3% spłycenie oddechu,
  • 6% rozszerzenie źrenic,
  • 5,4% inne zaburzenia psychosomatyczne.

Wnioski są dwa – środek, który stosowała zawodniczka miał oszukany skład lub dawka była za mała.

Po trzecie - przygotowanie do zawodów oznacza inwestycję i to poważną.

  1. Sama dieta – to już co najmniej kilkaset złotych miesięcznie. Im bardziej prozdrowotne (np. mniej przetworzone produkty), tym z reguły koszty są wyższe. Można przyjąć, iż wydatek 1000-1200 zł miesięcznie jest tu realny.
  2. Suplementy diety – od 100-200 zł (minimalistki) po 800-1000 zł miesięcznie (pełna opcja).
  3. Modyfikacje sylwetki – chirurgia plastyczne (np. poprawianie piersi) – może to oznaczać koszt rzędu kupienia używanego samochodu ze średniej półki.
  4. Nielegalne wspomaganie farmakologiczne – od kilkuset do kilku tysięcy złotych miesięcznie (w zależności od fantazji, poziomu oraz możliwości portfela).
  5. Karnet na siłownię – co najmniej kilkadziesiąt złotych, a może nawet i 120-150 zł miesięcznie.
  6. Dojazdy na ćwiczenia – kolejne co najmniej kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
  7. Makijaż, fryzjer, kosmetyczka, przygotowanie ciała (bronzer) – kolejne grube setki złotych.
  8. Strój startowy.
  9. Dojazd na zawody – kolejne złotóweczki.
  10. Hotel – 100-300 zł za noc, w zależności od klasy obiektu.
  11. Opłata startowa.
  12. Opłaty za korzystanie z porad trenera, za rozpisanie farmakologii, diety itd. - kolejne, nierzadko solidne pieniądze.

Oczywiście, można twierdzić, iż wyolbrzymiam problem, że mało która kobieta sięga np. po SAA – niestety, obserwacja skali handlu farmakologią w Polsce każe mi wysnuwać zupełnie inne wnioski. Na typowo kobiecych forach dyskusyjnych aż wrą tematy o tej czy tamtej „cudownej tabletce” odchudzającej (zawierającej nielegalne środki farmakologiczne, nigdy niedopuszczone do obrotu w naszym kraju).

Po czwarte – zawody oznaczają stres, redukcja oznacza stres (wyrzut kortyzolu). Bardzo często panie stresują się także nieregularnością cyklu miesiączkowego (co jest spowodowane np. stosowaniem farmakologii oraz restrykcjami dietetycznymi) oraz zaburzeniami funkcjonowania układu trawiennego (nagminna przypadłość).

Dane dotyczące przygotowań od zawodniczki: "Wiele (zawodniczek fitness) ma również duży problem z wypróżnianiem i trawieniem pokarmu. To w dużej mierze przyczyna niskiej podaży tłuszczy… ale Skoro tkanka tłuszczowa nie chce schodzić, forma niespecjalnie się poprawia, bądź nie jest na czas.. Dieta ulega kolejnym zmianom. Ja nigdy nie schodziłam poniżej 20g tłuszczu w diecie na dzień, ale znam dziewczyny które połowę swoich przygotowań miały zaledwie 10g tłuszczu na dobę!"

Stosowanie farmakologii może wpłynąć na całe dalsze życie kobiety, pewne zmiany są nieodwracalne (np. obniżenie głosu, powiększenie łechtaczki). Odwrócenie zmian, które powstały w trakcie redukcji może zająć wiele miesięcy (np. funkcjonowanie tarczycy, ilość T3/T4, stężenie testosteronu itd.).

Po piąte – ukierunkowanie życia na zawody to jedno wielkie pasmo wyrzeczeń dotyczących spotkań towarzyskich, diety, picia alkoholu itd. Tego aspektu raczej nie muszę rozwijać.

Po szóste – może się okazać, iż wszystkie te misterne przygotowania idą na marne. I co wtedy?

Na tytułowe pytanie odpowiedzi nie ma. Z pewnością taka rywalizacja pań jest miła dla męskiego oka, jednak przy tym warto zdawać sobie sprawę ze skali poświęcenia, które jest związane z rywalizacją w bikini fitness (i innych zawodach sylwetkowych).

Na zakończenie chciałbym dodać, iż stosowanie aerobów na czczo ma nikłe podparcie w literaturze, jest to przestarzała i nieskuteczna metoda treningowa - ciągle stosowana przez zawodniczki fitness oraz kulturystów. Ponadto wbrew opiniom wielu zawodniczek: "Jedni wolą kręcić aeroby – co owszem powoduje duże zawahania hormonalne np. podnosi w dużym stopniu kortyzol w naszym organizmie" - aeroby wcale nie przyczyniają się do znacznego podniesienia poziomu kortyzolu, o czym obszernie pisałem w artykule: Kortyzol i jego znaczenie dla sportowca. W końcu, z niewiadomych względów, panie i panowie ignorują liczne korzyści i przewagi płynące z treningu interwałowego - bazują na przestarzałej, nieskutecznej metodyce opartej o objętościowe aeroby (jest to świetna metoda dla ... maratończyków czy triatlonistów, nie dla kulturystów i zawodniczek fitness).

Referencje:

  1. Hulmi JJ1, Isola V2, Suonpää M3, Järvinen NJ2, Kokkonen M4, Wennerström A5, Nyman K6, Perola M7, Ahtiainen JP2, Häkkinen K2. “The Effects of Intensive Weight Reduction on Body Composition and Serum Hormones in Female Fitness Competitors.” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/28119632
  2. David R. Clemmons, MD „Metabolic Actions of IGF-I in Normal Physiology and Diabetes” https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3374394/
  3. E. Mutschler "Farmakologia i toksykologia", WYDANIE III
  4. Alan A. George, DO, Pathology Resident and Peter L. Platteborze, PhD, DABCC, Dept of Pathology & Lab Services, Brooke Army Medical Center, Fort Sam Houston, TX “Yohimbine: A review of its side effects and potential toxicity”
Komentarze (0)