Zawody to będzie MMA, ale trochę pomieszane reguły - pięści tylko na tułów, tak samo kolana i łokcie zarówno w stójce jak i w parterze na tułów, kopnięcia na całe ciało bez kopania leżącego, limit parteru 30 sek.
walka 5 minut runda, system pucharowy, mata, gołe pięści, spodnie od kimona góra goła. Zawody MMA mają to do siebie, że zależnie od tego kto je
organizuje mają bardzo różne reguły, zresztą Ci, którzy siedzą w temacie wiedzą. Co do tego czy wolę stójkę czy parter, to obecnie czuję się i tu i tu przyzwoicie, ale moją najmocniejszą kartą jest przygotowanie, które dały mi zapasy a one dają głównie powalenia. Tak więc atak nóg dobrze mi wchodzi, do tego sporo kopię, trenowałem kiedyś taekwondo spory kawałek czasu - na początku w MMA nie umiałem tego wykorzystać, ale trening thai poustawiał mi wszystko na swoim miejscu i poprawił współpracę kopnięć z kolanami i pięściami. Uderzenia stają się powoli moją mocną stroną, bo dosyć dobrze je znoszę i mogę nastawić się na twardą walkę rękami chaki + sierpy nogami kopnięcia na wszystkich wysokościach. Parter wolę z uderzeniami (ground and pound to dobra taktyka dla osoby wywodzącej się z zapasów) ale generalnie jestem już przekwalifikowany na trening typowo pod MMA, przy proporcji treningu aktualnie pół na pół uderzenia i chwytanie co łatwo zauważyć - czwartek i niedziela uderzam (w czwartek thai w niedzielę też ale na sprzęcie) w poniedziałek i wtorek trenuję parter a w sobotę głównie sparingi i głównie MMA, więc tutaj całość się łączy i można zweryfikować to, czy praca idzie w dobrym kierunku.
Trening siłowy robię dwa razy w tygodniu, ale rozpisane mam 4 treningi, czyli całość robię w ciągu dwóch tygodni. Siłownię robię zresztą stosunkowo łagodnie, duża intensywność przeszkadzałaby mi w walce.
Dziękuję za komentarze i sogi, pozdrawiam wszystkich
