Od przynajmniej paru lat, jak wyszlam z podstawówki a mam 23 l, codziennie jem trochę dużo słodyczy(ok jedną czekolade na dzien, do tego wafelki i czekoladowe cukierki, czasem drożdzówka, jakieś inne ciastka). Dla mnie "konkretne" jedzenie mogloby nie istnieć, bo nie jem dużo, tylko zawsze dojadam słodyczami. I nie chodzi mi o odchudzanie, mam 164 i wazę 52 kg (od wyjścia z podstawówki jeszcze mi się schudło mimo jedzenia słodyczy nie raz na kiedyś tylko codziennie i w takich ilościach jak napisałam) ha ha dlatego uważam że od słodyczy się nie tyje
A chodzi mi o to ze czasami mnie denerwują ludzie mówiąc że to niezdrowo, tak nie powinnam, tak źle itp. i że kiedyś mi isę to odbije. Więc mam pytanie jak mi isę to niby ma odbić??? Przytyc raczej nie przytyję(jesli mialabym to chyba już by się to stało), dużo się ruszam (3-4 x w tyg silownia, po siłowni 20 km na rowerze, 2 x w tyg basen i czasem biegam) Więc moje pytanie by było, co mi isę może niby stac? 
"Ten tylko jest wolny,
kto na wysokość wstępuje bez uciech,
a schodzi z niej bez żalu..."
Krzysztof Piekarz

ale mama mnie dosyć skutecznie pilnuje zebym oprócz słodyczy zjadła chociaż to minimum, często robią mi zajady,ale 


