Trudno powiedzieć. Jeśli przy obecnej diecie trzymasz stałą wagę, tzn. że jest ona zbilansowana dla twojego obecnego trybu życia. Wiedząc, co jesz, możesz oszacować swoje dzienne zapotrzebowanie kaloryczne (niestety jest do tego potrzebna waga kuchenna, wszelkie szacunki "na oko" są zbyt niedokładne). Warto też oszacować, jaki udział w tej diecie mają
węglowodany, białko i tłuszcze.
Korzystając z tematów podwieszonych w różnych działach (zwłaszcza Odzywianie i Fitness) możesz/powinnaś ułożyć sobie dietę dostarczającą organizmowy tyle samo kalorii, ale zdrowszą.
Mając już to wszystko i wiedząc, co chcesz osiągnąć, wprowadzasz modyfikacje do trybu życia i do odżywiania. Np. chcąc stracić trochę kilogramów ujmujesz nieco kalorii (np. z węglowodanów) i dokładasz ćwiczenia aerobowe (np. 45-50 minut rowerka w tempie 60%-70% HRmax). Aha, pamiętaj, że po takim np. rowerku nie jest źle zjeść coś słodkiego - organizm jest wtedy w stanie katabolicznym i "zjada" własne mięśnie. Spozycie pewnej ilości węglowodanów o wysokim IG (indeksie glikemicznym) pozwoli zahamować ten stan, a w żaden sposób nie wpłynie na odkładanie się tkanki tłuszczowej (krążący we krwi cukier zamiast zostać skonwertowanym na tłuszcz zostanie wyłapany przez "wygłodniałe" mięśnie).
Takie postępowanie (trzymanie diety, regularne ćwiczenia) wymaga pewnego samozaparcia, ale - w przeciwieństwie do różnych dziwnych głodówek - przynosi trwałe rezultaty bez efektu jo-jo. Stracisz też o wiele mniej beztłuszczowej masy ciała (bo niestety jak się traci masę, to nie tylko tłuszcz, ale i mięśnie też - a nie o to przecież chodzi). No i nie będziesz chodzić głodna, jak np. na "diecie" 1000 kcal.
Tak więc życzę powodzenia! Aha, nie zaczynaj przed świętami, tylko po.