moje "akcje":
1. w 6 klasie podstawowki skonstruowalem takiego "zasuszonego skorpiona", czyli guzik + wkład do długopisu + gumka + papier. trzyma sie to w rece, pyta czy ktos chce zobaczyc zasuszonego skorpiona, zazwyczaj chca, puszcza sie kartke, gumka zaczyna sie rozwijac, guzik uderza głośno o kartke, dużo huku i strachu ofiary. no wiec pokazywalem to wszystkim nauczycielom, az w koncu mialem geografie, a kobieta byla raczej z grubszych. wzieła to do ręki, to jej wyskoczyło na 20 centymetów w górę, ona się złapała za serce i mówi: maciek, ty mi nigdy wiecej tego nie rob, bo ja jestem chora na serce... i *** na ziemię... zemdlała... dostała zawału jak sie później okazało. całe szczęście nie był chyba jakis poważny, uratowali ją, ale miałem tak przeje...ane jak nigdy później...
2. jakieś 4 tygodnie tem razem z całym rokiem byliśmy w kazimierzu, wszyscy juz nawaleni oczywiscie... no i nagle chlopakom zaczelo sie nudzic, zaczeli sie rozbierac, no i w koncu zaklad o piwo, ze nie wskocza do wisly... nie bylo duzo im trzeba. na dworzu zimno, wisla brudna, zimna, a oni dawaj... po***a..ćy
3. na tym samym wyjeździe 2 przystanki przed kazimierzem nagle 2 osoby wysiadły - na siusiu - jak pozniej mowili... nie bylo to daleko, ale wrocili dopiero po 3 godzinach. nie chcieli powiedziec co im sie stalo. pozniej sie przyznali, ze dostali mandat za niszczenie mienia publicznego... co zrobili: zdenerwowali sie, ze autobus bedzie dopiero za godzine, wiec wyrwali znak z ziemi (wlasciwie zrobila to dziewczyna). nagle z domu obok wypadl koles i zaczal sie drzec, no to oni dluga. ale zamisat sie gdzies schowac, to ida glowna droga, no i po jakichs 7 minutach podjezdza... policja ofkors... dziendobry itp. do tej pory maja przesrane i skaldaja zeznania wyjasniajace...
1. w 6 klasie podstawowki skonstruowalem takiego "zasuszonego skorpiona", czyli guzik + wkład do długopisu + gumka + papier. trzyma sie to w rece, pyta czy ktos chce zobaczyc zasuszonego skorpiona, zazwyczaj chca, puszcza sie kartke, gumka zaczyna sie rozwijac, guzik uderza głośno o kartke, dużo huku i strachu ofiary. no wiec pokazywalem to wszystkim nauczycielom, az w koncu mialem geografie, a kobieta byla raczej z grubszych. wzieła to do ręki, to jej wyskoczyło na 20 centymetów w górę, ona się złapała za serce i mówi: maciek, ty mi nigdy wiecej tego nie rob, bo ja jestem chora na serce... i *** na ziemię... zemdlała... dostała zawału jak sie później okazało. całe szczęście nie był chyba jakis poważny, uratowali ją, ale miałem tak przeje...ane jak nigdy później...
2. jakieś 4 tygodnie tem razem z całym rokiem byliśmy w kazimierzu, wszyscy juz nawaleni oczywiscie... no i nagle chlopakom zaczelo sie nudzic, zaczeli sie rozbierac, no i w koncu zaklad o piwo, ze nie wskocza do wisly... nie bylo duzo im trzeba. na dworzu zimno, wisla brudna, zimna, a oni dawaj... po***a..ćy
3. na tym samym wyjeździe 2 przystanki przed kazimierzem nagle 2 osoby wysiadły - na siusiu - jak pozniej mowili... nie bylo to daleko, ale wrocili dopiero po 3 godzinach. nie chcieli powiedziec co im sie stalo. pozniej sie przyznali, ze dostali mandat za niszczenie mienia publicznego... co zrobili: zdenerwowali sie, ze autobus bedzie dopiero za godzine, wiec wyrwali znak z ziemi (wlasciwie zrobila to dziewczyna). nagle z domu obok wypadl koles i zaczal sie drzec, no to oni dluga. ale zamisat sie gdzies schowac, to ida glowna droga, no i po jakichs 7 minutach podjezdza... policja ofkors... dziendobry itp. do tej pory maja przesrane i skaldaja zeznania wyjasniajace...
****SFD FIGHT CLUB****
ta Bronia)


) Podchodzę, i wchodzę między kumpli. Rozglądam się, o to nie są kumple... Okazuje się, że stoję dokładnie pomiędzy dziesięcioma obcymi kolesiami, z których każdy ze 3 lata starszy ode mnie... Pili sobie spokojnie winiunio (jeden trzymał kubeczek) a ja im chyba przeszkodziłem. Na szczęscie byli chyba jeszcze bardziej zaskoczeni niż ja, bo zanim którykolwiek coś powiedział, zdążyłem grzecznie przeprosić i dziarskim (mocno udawanym) krokiem oddalić się w nieznanym kierunku.