z okazji lockdownu robię własną siłownię. do tego mam prace zdalną. a to oznacza dużo więcej czasu na trening.
do tej pory robiłem 3x w tygodniu FBW i nie bardzo miałem czas częściej latać na siłkę. no ale teraz jest wręcz odwrotnie - mam tak dużo wolnego, że aż mnie nosi. więc chciałbym go mądrze spożytkować ;)
i teraz pytanie do Was: jaki rodzaj treningu będzie najbardziej efektywny pod kątem budowania masy? mogę ćwiczyć choćby codziennie (ale wtedy pewnie nie FBW). myślałem, żeby robić po prostu FBW co drugi dzień (w 1-szym tygodniu 4 razy, w 2-gim 3 razy i tak na przemian).
ale zastanawiam się też nad planem push-pull-legs i robieniem 5 czy nawet 6 dni treningowych na tydzień - nie ukrywam, że byłoby to znacznie lepsze dla mnie, bo jak mówię - póki mam pracę zdalną i większość rozrywek na mieście ograniczone, to chciałbym ćwiczyć jak najwięcej żeby się po prostu wyżyć :)
a może jeszcze jakaś inna opcja, o której nie pomyślałem?
P.S. oczywiście wiem, że ważna jest tu też dieta i regeneracja - te tematy są dopilnowane i nie mam problemu z systematycznym trzymaniem.
do tej pory robiłem 3x w tygodniu FBW i nie bardzo miałem czas częściej latać na siłkę. no ale teraz jest wręcz odwrotnie - mam tak dużo wolnego, że aż mnie nosi. więc chciałbym go mądrze spożytkować ;)
i teraz pytanie do Was: jaki rodzaj treningu będzie najbardziej efektywny pod kątem budowania masy? mogę ćwiczyć choćby codziennie (ale wtedy pewnie nie FBW). myślałem, żeby robić po prostu FBW co drugi dzień (w 1-szym tygodniu 4 razy, w 2-gim 3 razy i tak na przemian).
ale zastanawiam się też nad planem push-pull-legs i robieniem 5 czy nawet 6 dni treningowych na tydzień - nie ukrywam, że byłoby to znacznie lepsze dla mnie, bo jak mówię - póki mam pracę zdalną i większość rozrywek na mieście ograniczone, to chciałbym ćwiczyć jak najwięcej żeby się po prostu wyżyć :)
a może jeszcze jakaś inna opcja, o której nie pomyślałem?
P.S. oczywiście wiem, że ważna jest tu też dieta i regeneracja - te tematy są dopilnowane i nie mam problemu z systematycznym trzymaniem.
Krzysztof Piekarz