Nie spodziewałam się takiej lawiny motywacji

Bardzo Wam wszystkim dziękuję- to taki pozytywny kopniak w tyłek, który motywuje mnie, żeby wziąć się za siebie.
Waga stoi w miejscu, kalorie myślę, że były trzymane w granicach tych 2000-2100, bo już trochę na oko wiem ile w jakim posiłku mam kalorii, a starałam się o tym myśleć. Niby nie było siłowni, ale miałam sporo intensywnych dni, gdzie wyrabiałam kroki ponad normę. Tragedii nie ma
Na weekend wracam do domu na wieś i liczę na to, że uda mi się pobiegać (oby pogoda pozwoliła), to przy okazji oczyszczę trochę głowę z myśli i płuca z krakowskiego smogu
Plan na marzec już mam nakreślony- może uda mi się załapać na staż w fajnej firmie, a wtedy będę miała taki napięty grafik, że siłownia sama się w niego wpisze. Wam też pracuje się łatwiej w stresie i z konkretnym harmonogramem?
Co do snu, to faktycznie- czas nad tym popracować, bo baaaardzo często śpię między 4, a 6h. Nie pamiętam dnia, kiedy spałam 8. Jestem strasznym nocnym markiem, a przy okazji muszę wstawać rano na zajęcia i tak jakoś samo wychodzi, że kładę się spać po 1 w nocy, a wstaję o 6. Zacznę może spać z fitbitem- pokazuje fazy snu (z przymrużeniem oka oczywiście), jakość snu (na podstawie saturacji, więc też z przymrużeniem oka), ale przede wszystkim ma te wszystkie przypominajki w stylu "idź spać!" i "wstawaj!"
