Cześć. Nie wiedziałem za bardzo jak ująć to pytanie w słowa. Mianowicie chodzi mi o ilość spożywanych kcal w ciągu dnia, bo nurtuje mnie jedna rzecz.
Sprawa wygląda tak: Wiadomo, że musi być nadwyżka kaloryczna, aby zacząć tyć. Moje dzienne zapotrzebowanie to niech będzie 3000kcal aby utrzymać wagę. Dzień bez diety, zjadłem dwa wartościowe posiłki, a reszta to jakiś syf słodycze typu skittles, żelki, baton. Wyszło mi razem założmy z tego 2200kcal (B: 70 :250 T: 70)
Co wtedy się dzieje z ciałem? Są jakieś spadki, lub osiada jakiś % tłuszczu? Nurtuje mnie to pytanie, bo niby nie ma nadwyzki kalorycznej, więc nie powinno zalewać. Mowa oczywiście tu o takim jednym wybryku na 2 tygodnie.
Nie wiem, czy wiecie o co mi chodzi, bo trochę dzisiaj jestem jakiś "zakręcony" i ciężko mi cokolwiek ułożyć odpowiednio w słowa.... ;)
Sprawa wygląda tak: Wiadomo, że musi być nadwyżka kaloryczna, aby zacząć tyć. Moje dzienne zapotrzebowanie to niech będzie 3000kcal aby utrzymać wagę. Dzień bez diety, zjadłem dwa wartościowe posiłki, a reszta to jakiś syf słodycze typu skittles, żelki, baton. Wyszło mi razem założmy z tego 2200kcal (B: 70 :250 T: 70)
Co wtedy się dzieje z ciałem? Są jakieś spadki, lub osiada jakiś % tłuszczu? Nurtuje mnie to pytanie, bo niby nie ma nadwyzki kalorycznej, więc nie powinno zalewać. Mowa oczywiście tu o takim jednym wybryku na 2 tygodnie.
Nie wiem, czy wiecie o co mi chodzi, bo trochę dzisiaj jestem jakiś "zakręcony" i ciężko mi cokolwiek ułożyć odpowiednio w słowa.... ;)
Krzysztof Piekarz
Nie samą siłownią człowiek żyje.