Z ciekawości zerknąłem do tematów z 2010 i 2011. I potwierdzam że dwukrotnie większa liczba stron wynika z wrzut zdjęć, informacji i...płaczu jak to wszyscy zostali wyruchani a w szczególności...Phil i
Piotrkowicz. Do tego masa postów typu ,,Mr. O w tym roku to kpina". I tak się nastukało 150 stron.
Co do tegorocznej Olympi - śledziłem temat jako taki ale samej imprezy nie widziałem. Kilkugodzinne stream'y to nie dla mnie. Wystarczy mi garść zdjęć czołówki i zestawienie wyników.
Tak naprawdę interesuje mnie tylko Open i w niewielkim stopniu 212 ale tu z kolei nie kojarzę nazwisk.
Co do małej roszady w Open - dla mnie plus. Tak jak Olympie z ostatnich 2-3 lat nie różniły się niczym, tak teraz zostałem zaskoczony.
Było kilka zawodów. Główna to mocny spadek Bonaca. Nie wiem czym spowodowany bo nie jestem alfą i omegą tego tematu. Nie wiem czy się poprzerastał, jest za niski czy co?
Ramy. Jakieś to takie...koślawo-klocowate. Masa, masa, masa...i nic prócz tego. Za duży. Typowy kwadraciak . Wygląda jak wylepiony z modeliny.
Cedrik. Jak dla mnie powinien dostać kopa poza 10 albo nawet i 15. Może wredy ciut by go to otrzeźwiło. Rokroczny brak docięcia. Buta na twarzy. Klasyk to na ten moment maks gdzie powinien walczyć. Ale wtedy musiałby dociąć a na to chyba jest zbyt leniwy.
Morel. Lubię go ale albo mu nie zależy albo brak pomysłu na siebie. Tak czy siak spory zawód.
Dexter. Stara gwardia. I to już niestety wychodzi. Szacun za wkład pracy i rokroczną formę ale pora ustąpic miejsca młodszym.
Ale są i spore plusy w tym roku:
- Winklar. Potwór. Masa. Progres. Poprawa słabych punktów. Jakość i gęstość. W pełni zasłużony tytuł publiki i realny pretendent w nadchodzących latach.
- Curry. Już dawno go skreśliłem a tu zaskoczenie. Mocny przeskok jakościowy w stosunku do ubiegłych lat. Braki jak najbardziej widoczne ale calość ruszyła w końcu we właściwym kierunku.
- Rhoden. Podobnie jak Dex stary wyjadacz. I Podobnie jak U Dexa może to być jednorazowy strzał formy na dany moment. Tak czy inaczej miłe ukoronowanie kariery.
- Prztyczek w nos dla Phila. Wedlug mnie zasłużony. Przyda się wprowadzić tam trochę pokory. Choć na spektakularny come back za rok nie liczę a wręcz go sobie nie życzę. Niech huknie o sam dół, zegnie kark i wróci w życiowej formie. Albo nie. Zobaczymy.
Takie małe podsumowanko. Więc jeszcze raz - dla mnie bylo ciekawie. Po trzyletnim wyraźnym zastoju coś w końcu drgnęło w tej skotniałej machinie najbardziej prestiżowych zawodów BB. Może w przyszłym roku pokuszę się nawet o poranną pobudkę? :D
Pozdrawiam panowie!