Witam. Całkiem niedawno postanowiłem redukować, gdyż moją sylwetkę można określić mianem "skinny fat"- wyglądam na szczupłego, jednak mam odłożone dość sporo tkanki tłuszczowej (szczególnie w okolicach klatki piersiowej i brzucha). Mój przypadek jest jednak dość dziwny, bo ważę dość niewiele (68 kg przy 176 cm wzrostu), ale przez mój sposób odżywiania, nie wyglądam tak jakbym tego chciał. Wcześniej potrafiłem przeżyć cały dzień na jednej paczce chipsów bądź na dużej czekoladzie, pomimo, że kaloryka na dzień była niewielka, to jednak nie dostarczałem sobie w ten sposób potrzebnych makroskładników, dlatego właśnie uważam pierwszy rok siłowni za lekko zmarnowany (jadłem pewnie około 30g białka dziennie, przy większej ilości tłuszczów i węglów). Zacząłem od około 2000 kcal, codziennie spędzam aktywnie czas (rower, bieganie plus oczywiście codzienne czynności). Trening trzy do czterech razy w tygodniu. Jak widzicie nie piszę tu żadnych konkretów, nie daję diety do oceny, tylko zwyczajnie pytam o radę: czy dobrze zacząłem? Jeśli nie, to jak się za siebie zabrać? Dziękuję z góry za każdą odpowiedź i pozdrawiam!
PS Po tygodniu diety 2000 kcal przytyłem kilogram, wydaje mi się, że jest to spowodowane tym, że wcześniej jadłem mało, dlatego organizm nie jest przyzwyczajony i póki co nie spala, a wręcz przeciwnie. Mam rację, czy źle ułożyłem dietę? (Jem 130 g białka dziennie, 70 gram tłuszczów i ponad 100 g węgli dziennie)
PS Po tygodniu diety 2000 kcal przytyłem kilogram, wydaje mi się, że jest to spowodowane tym, że wcześniej jadłem mało, dlatego organizm nie jest przyzwyczajony i póki co nie spala, a wręcz przeciwnie. Mam rację, czy źle ułożyłem dietę? (Jem 130 g białka dziennie, 70 gram tłuszczów i ponad 100 g węgli dziennie)
Krzysztof Piekarz