Trenuje od 8 miesięcy tajski boks. Technike mam dosyć dobrze opanowaną ale nie na tyle by czuć się z nią pewnie.
Ale nie narzekam, mam problem bardziej ze sparingami zadaniowymi. Mamy czasami na sam boks, czasami z kopnięciami, różne inne. I z niektórymi osobami daję sobie radę, mam przewagę, ale niektórzy mnie leją i załóżmy że dana osoba ma gorzej opanowaną technike a ja i tak sobie pozwalam na to by mnie biła bo skupiając się na tym by to dobrze wyglądało daje sie przy tym bić.. Raz miałam sparing z dziewczyną co trenuje kilka lat i też mnie lała. Mam po prostu problem z tym że daję się bić, czasami aż tracę prawie równowage miotam sie itp.. I boję się że tak mi już zostanie..
Jak wy sobie radziliście na sparingach, gdy zaczynaliscie, jak to sie rozwijało u was i wgl?
Jak sobie pokonać to w sobie i nie dawać się tak bić?
Ale nie narzekam, mam problem bardziej ze sparingami zadaniowymi. Mamy czasami na sam boks, czasami z kopnięciami, różne inne. I z niektórymi osobami daję sobie radę, mam przewagę, ale niektórzy mnie leją i załóżmy że dana osoba ma gorzej opanowaną technike a ja i tak sobie pozwalam na to by mnie biła bo skupiając się na tym by to dobrze wyglądało daje sie przy tym bić.. Raz miałam sparing z dziewczyną co trenuje kilka lat i też mnie lała. Mam po prostu problem z tym że daję się bić, czasami aż tracę prawie równowage miotam sie itp.. I boję się że tak mi już zostanie..
Jak wy sobie radziliście na sparingach, gdy zaczynaliscie, jak to sie rozwijało u was i wgl?
Jak sobie pokonać to w sobie i nie dawać się tak bić?
Krzysztof Piekarz
