Ufff, udało się
Dzisiaj był wyjątkowy dzień ;) Poza śniadaniem cały dzień poza domem, byliśmy u znajomych na kumpelskim spędzie. W porze obiadowej jako że było nas sporo (12 osób) padł pomysł aby zamówić pizzę. I tu wkroczyłam do akcji hehehe, byłam taka zdeterminowana jutrzejszymi pomiarami i wczorajszą zawaloną miską że zmajstrowałam z dwoma przyjaciółami obiad dla naszej gromady i to jaki: kaszunia, gulaszyk i sałatki, jak na mega spontan i taką ilość ludu to wyszło super i jak potem w brzuchu miło i lekko było :)
Także Ladies pozytywnie zryło mi psychę, hehe, na dobre wychodzi nawet dalszemu otoczeniu.
No i uwielbiam gotować na spontana, to było jak gra strategiczna na czas i dobre kalorie ;)
Miska kontrolowana, może nie w stu procentach idealna (ach ten majonez) no ale przy tym wyzwaniu to pryszcz :)
warzywa: pomidory, sałata lodowa, ogórki, papryka, cebula zwykła i dymka
picie: 2 x kawa, 1x melisa, 1,5 l wody
suple: zapomniałam, zaraz jeszcze Chela Mag łyknę.
