Masti, prawie zgadles, ale jednak nie do konca rozkminiles moj profil psychologiczny zarzucajac tutaj rozne teksty ad persona
Nie umniejszam nikomu osiagniec, samo zdobycie tej calej karty pro to jednak jest wyczyn, ALE wg mnie glupota jest truc sie mocno probowac osiagnac cos, co jest nieosiagalne, np top 5 mr O (przyklad pierwszy z brzegu, Bautista albo Brever).
Jest mocna roznica w cwiczeniu "ot tak, zeby byc doyebanym" a jest roznica miedzy truciem sie odwadnianiem, robieniem na sile masy, ogromnymi dawkami koksow itp. po to, zeby po raz n-ty wyjsc na scene nie zdobywajac upragnionego 1-ego miejsca. Jak to sie mowi: z gowna bata nie ukrecisz i niektorym wagon koksu nie pomoze, zeby byc drugim Colemanem, po prostu. W zyciu trzeba sie uczyc na bledach, a jesli ktos wali konskie dawki probujac osiagnac cos, co jest nieosiagalne - to jest dla mnie dziwne i to byl jeden z motywow ktory mnie sklonil, aby zalozyc ten temat. Jasne ich sprawa - ale skoro sa osobami publicznymi, udzielaja wywiadow, daja sobie robic fotki itp, to musza sie liczyc z tym, ze beda oceniani na podstawie ich sylwetek/wynikow/tudziez wlasnie podejscia do niektorych spraw.
Co do "gdybym wzial to tez bym taki byl". Formy to moge zazdroscic raczej niektorym osobom z tego forum, bo zajawki zeby wygladac jak pro juz mi przeszly dosc dawno

Takze tutaj tez nie trafiles, ze zazdroszcze im bycia na cyklu 365 dni w roku po to, zeby miec po 55 w lapie i mnostwo zyl.
Za to jesli chodzi o koncowke posta to oczywiscie masz racje, na wszystko trzeba sobie zapracowac i nie ma nic za darmo - angazowanie we jest potrzebne przez cale zycie, obojetnie w czym.
ps mogles pisac bardziej bezposrednio, ja sie wcale nie obraze
