U mnie w wersji ekonomiczne jest to około 800 złotych miesięcznie bez suplementów (taniej to raczej sobie nie wyobrażam chociaż chciałbym), z tym że
cola zero ta tańsza i to nie codziennie, bo zamiast tego piję czerwoną i zieloną liściastą w kostkach (z kostki czerwonej spokojnie zaparza się dzbanek 1,5 litra, poza tym smakuje mi), polowanie na promocje, zamiast łososia śledź, makrela, pstrąg, wołowina tylko od czasu do czasu i to raczej taka poniżej 20 złotych jak jest promo, czyli rostbratel, szponder, wieprzek do 15 złotych max, jajka z Biedry, produkty trwałe czyli makarony, mąki, ryż tylko z promocji, a tak to podstawa kurczak, warzywa te które akurat są tańsze, czyli np jak była pekińska w kauflandzie po 1,99, a brokuł po 3,99 to kupowałem pekińską, teraz brokuł zjechał o połowę to kupuję brokuła, promo na ogóra i cukinie to kupuję to, no niestety warzywa stanowią dużą część mojej miski, więc tu zwracam uwagę, zamiast włoskich częściej kupuję migdały bo połowę tańsze i nie trzeba skubać, na oliwę extra virgin i olej lniany schodzi 20-25 złotych za pół litra czyli też nie najtańsze ale nie te najdroższe. Na miód wydaję sporo bo z pasieki, a nie "mieszanka miodów z krajów UE o smaku x", a połowa słoika miesięcznie schodzi. No i to jest oczywiście kwota bez weekendowych wyjść od czasu do czasu, czyli bez alkoholu i jedzenia na mieście. ;)