Witam.
Zastanawiałem się już od dłuższego czasu nad jakimś porządnym, lecz prostym planem do realizacji.
Jednak moja analityczna natura jak na razie nie pozwala mi nigdzie osiąść na stałe. W internecie jest wiele sprzeczności dotyczących różnych systemów i niestety ciężko jest cokolwiek wybrać.
Moim celem jest ogólne poprawienie wydolności organizmu i siły.
Rozważałem Lafaya, ale wydaje mi się odrobinę przekombinowany. Przyglądałem się Convict Conditioning, ale wydaje mi się że nie jest to do końca wiarygodny sposób. Czytałem wiele teorii dotyczących budowy mięśni, w szczególności dotyczących liczby powtórzeń.
Ostatecznie doszedłem do kilku wniosków i postanowiłem nakreślić plan.
Plan zakłada trenowanie trzy razy w tygodniu (np poniedziałek, środa, piątek). Przed sesją rozgrzewka złożona z około 5 minut skakanki i ogólnych wymachów kończynami by rozruszać stawy. Każde ćwiczenie wykonywane by było 10 razy po 3 serie w średnim tempie:
pompki
przysiady
podciąganie nachwytem
ćwiczenia na brzuch
"dipy"
Na koniec aktywne rozciąganie.
Więc o co w tym tak na prawdę chodzi? Oczywiście o progresję: w momencie osiągnięcia 3 serii po 10 i ogólnym uczuciu, że "już jest za łatwo" dokładamy obciążenie (lub wybieramy trudniejszy wariant ćwiczenia), którym mogłoby być cokolwiek np pompki z plecakiem, następnie z plecakiem i czymś w środku itd. Obciążenie bym ważył na wadzę dlatego łatwo by było kontrolować to wszystko.
Prosiłbym o konstruktywną krytykę i porady :P
Pozdrawiam
JJsut
Zastanawiałem się już od dłuższego czasu nad jakimś porządnym, lecz prostym planem do realizacji.
Jednak moja analityczna natura jak na razie nie pozwala mi nigdzie osiąść na stałe. W internecie jest wiele sprzeczności dotyczących różnych systemów i niestety ciężko jest cokolwiek wybrać.
Moim celem jest ogólne poprawienie wydolności organizmu i siły.
Rozważałem Lafaya, ale wydaje mi się odrobinę przekombinowany. Przyglądałem się Convict Conditioning, ale wydaje mi się że nie jest to do końca wiarygodny sposób. Czytałem wiele teorii dotyczących budowy mięśni, w szczególności dotyczących liczby powtórzeń.
Ostatecznie doszedłem do kilku wniosków i postanowiłem nakreślić plan.
Plan zakłada trenowanie trzy razy w tygodniu (np poniedziałek, środa, piątek). Przed sesją rozgrzewka złożona z około 5 minut skakanki i ogólnych wymachów kończynami by rozruszać stawy. Każde ćwiczenie wykonywane by było 10 razy po 3 serie w średnim tempie:
pompki
przysiady
podciąganie nachwytem
ćwiczenia na brzuch
"dipy"
Na koniec aktywne rozciąganie.
Więc o co w tym tak na prawdę chodzi? Oczywiście o progresję: w momencie osiągnięcia 3 serii po 10 i ogólnym uczuciu, że "już jest za łatwo" dokładamy obciążenie (lub wybieramy trudniejszy wariant ćwiczenia), którym mogłoby być cokolwiek np pompki z plecakiem, następnie z plecakiem i czymś w środku itd. Obciążenie bym ważył na wadzę dlatego łatwo by było kontrolować to wszystko.
Prosiłbym o konstruktywną krytykę i porady :P
Pozdrawiam
JJsut
Krzysztof Piekarz
Mi na tym najwięcej masy przybywało.