I'm back!
Powiem tak - tydzień w delegacji nie był zły jeśli chodzi o jedzienie. Wpadło trochę alkoholu...spróbuję napisać, że nie bardzo dużo:)
Rozpiska:
Poniedziałek
1. Chleb, masło, jajka
2. Kura, kasza, pomidor, sałata, jajko, oliwa
3. Fasolka, kapusta, pomidory, oliwa
4. Piwo (0,5 l)
Wtorek
1. Jajka, chleb, masło, żółty ser, mleko, pomidor
2. mięso mielone, ziemniaki, ogórek
3. Jabłko, migdały
3. mięso grilowane, sałata, pomidory,
4. lampka wina (czerwone, wytrawne)
Środa
1. Jajka, chleb, masło, żółty ser, mleko, pomidor
2. Ryba, cukinia
3. Jabłko, migdały
4. mięso grilowane, sałata, pomidory
5. 2 sznapsy wiśniowe (2x 25 ml)....
Czwartek
1. Jajka, chleb, masło, żółty ser, mleko, pomidor
2. Pieczona golonka
3. Mięso wieprzowe+warzywa (sałata, pomidor, marchewka, ogórek)
4. 3 sznapsy wiśniowe (3x 25 ml) i piwo ciemne (porter)
Piątek i Sobota
1. Jajka, chleb,masło, żółty ser, mleko, pomidor
/W tym miejscu mój żołądek odmówił posłuszenstwa....nie wiem czy to stres ostatniego dnia pracy w delegacji, koniecznośc podsumowania tematów na miejscu czy obawa przed 10 godzinną podróżą autem ale brzuch mnie bolał, nie pozwalał na zjedzenie niczego sensownego...było tak jakbym się zatruła. Sensownie zaczęłam jeść dopiero dziś czyli w niedzielę/
Przez ten tydzień nie jadłam w ogóle słodyczy, ze dwa razy posłodziłam kawę bo cały czas prowadziłam rozmowy i zmęczenie było duże. Śniadanie w hotelu było ok i jadłam codziennie to samo - jajka i chleb (jasny niestety) z masłem i serem + pomidor i wypijałam kubeczek mleka. Obiady też okay - raz tylko zjadłam nieprzepisowe ziemniaki...ale byłam cholernie głodna. Na kolacje zawsze zamawiałam grilowane mięsko z warzywami więc ten posiłek zawsze był najlepszy.
Do picia przez cały dzień głównie woda no i też
kawa z mlekiem.
Pomiarów nie robiłam od 2 tygodni więc zobaczymy co wyjdzie z tego.Wydaje mi się że czas był tak intensywny od strony pracy, że nie przytyłam mimo braku treningu, ale to tylko złudzenie które może być mylące.
Uświadomiłam sobie też że od tygodnia nie jadłam nabiału - normalnie codziennie pożeram twaróg, dodaje jogurty do posiłków czy śmietanę...zobaczymy jak to wpłynęło.
Tyle, od jutra wracam do sensownych rozpisek.
Buziaki! Idę nadrabiać czytanie Waszych dzienniczków
