SFD - po prostu najlepsze ceny! RABATY DO 90%
SFD.pl - Sportowe Forum Dyskusyjne Forum

strach przed walką, miękie nogi

temat działu:

Sztuki Walki

słowa kluczowe: , , , ,

Ilość wyświetleń tematu: 6695

Nowy temat Wyślij odpowiedź
...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 8 Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 17
Problem w tym że raczej nie wiesz jak ktoś sie bije wiec to też może być strach przed tym że jest lepszy. Hmm sam już nie wiem chyba po prostu bede musiał sie przełamać i wpaśc w jakąś bójke najlepiej solo żeby w miare było widać co sie dzieje.
...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 79 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 997
Najlepiej po piwie-dwóch nie więcej na odwage pomoże Ci się przełamać na pewno.
Ja raz się odważyłem na uliczną i bez problemu dałem radę ale za to później kilku osobom odmówiłem właśnie ze strachu.
Dziwne to jest.
...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 25 Napisanych postów 6418 Wiek 31 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 17630
To jest akurat najgorsze ;-PP wierzysz w swoje możliwości, a mimo wszystko boisz stanąć się do walki... pzdr TRZEBA SIĘ PRZEŁAMAĆ WARRRRRRRRRR MARATONEK http://www.youtube.com/watch?v=bRgai1KwZcM nt/buziaki/42.gif" alt="" />

G.O.A.T:

The Truth
Dr. J
Sugar Ray
CP3
RJJ

...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 8 Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 17
Mysle że macie racje że trzeba sie przełamać i po prostu to zrobić. Myśle, że ludzie kótrzy na codzień mają z tym doczynienia albo od młodości mają takie przypadki nie zastanawiają sie nad tym tylko po prostu idą. Tak jak z dziewczynami, każdy jest wstydliwy a Ci co juz nie mają problemów z zagadywaniem do dziewczyn po prostu to robią na codzień :) dzieki wszystkim za odpowiedzi i czekam na jeszcze jakieś ciekawe wskazówki :)
...
Napisał(a)
Początkujący
Szacuny 2 Napisanych postów 346 Na forum 16 lat Przeczytanych tematów 4656
Ja zawsze należałem do tych spokojniejszych. Nigdy od zaczepek nie uciekałem, ale też nigdy nie atakowałem pierwszy. Sytuacja zmieniła się gdy pierwszy raz dostałem w******* po tym jak odwróciłem się plecami do jakiegoś buraka (wyższy o głowę albo i więcej i z 20-30kg cięższy), który zaczepił nas z kumplami a ja mu odburknąłem (sytuacja 3 vs 8-10). Pamiętam jak wstałem (ledwo, ledwo) i gotowy do walki stanąłem przed tymi pajacami. Przyjaciel mnie odciągnął i na szczęście w szpitalu nie wylądowałem, ale pamiętam, że jakiś czas później obiecałem sobie, że już nigdy nie odwrócę się od takiego zagrożenia. No i rzeczywiście w następnej sytuacji, gdy paru kolesi zaatakowało mojego kumpla zareagowałem inaczej, ostrzej. Ale to jeszcze nie było to. Prawdziwa przemiana zaczęła się gdy rozpocząłem treningi. Pamiętam mój pierwszy sparing i nader agresywnego "kumpla", który w dodatku do mojej kategorii wagowej niewątpliwie nie należał. Spuszczał mi prawdziwy *******, a moje ciosy, nawet gdy dochodziły, nie zdawały się robić mu krzywdy. W końcu się po prostu wk****łem i nie patrząc na nic wyprowadziłem prawy prosty z większą niż wcześniej siłą. Niby byłem sporo mniejszy, ale gdy zobaczyłem ten grymas na jego twarzy wreszcie coś do mnie dotarło. Walka to wojna, a na wojnie straty ponoszą obydwie strony. Pamiętam, że później starałem się walczyć z nim już na innym, bardziej wyrównanym wymiarze. Mimo wszystkiego walka skończyła się niezłym backkickiem wycelowanym w lukę w mojej gardzie, który prawie pozbawił się przytomności. Mimo wszystko - wystałem i byłem z siebie wtedy, kuźwa, *****sko dumny. No i tak przez cały czas ćwiczyłem sobie na mojej sekcji, regularnie dostawałem w*******... różnicę w zachowaniu na ulicy zauważyłem jednak dopiero gdy zostałem zaatakowany, prawie pół roku później. Atak mocno mnie nie przestraszył, bardziej wprawił w amok. Zwyczajnie zrobiłem to więc to co ćwiczyłem na treningach - i zadziałało. Wyszedłem w sumie bez szwanku i byłem z tego bardzo zadowolony zważywszy na to jak kiedyś skończyłem. Ogółem od tamtego czasu miałem już kilka akcji, na szczęście ze wszystkich wyszedłem bez szwanku (czyt. obitej mordy, bo wybite palce się zdarzały). Teraz zdecydowanie czuję się pewniej... wiem, że niezniszczalny nie jestem, ale mordy szklanej też nie mam - swoje przyjąć potrafię. No i położyć celnym strzałem też. W moim przypadku największy progres w przełamaniu strachu dało położenie na ofensywę, agresję. Spróbuj, może tobie to też pomoże. A co do ulicy - jeśli naprawdę musisz już się bić (z większości sytuacji da się mimo wszystko wybrnąć, choć nie ze wszystkich) to powiem tak - lej pierwszy. Strach przejdzie momentalnie. Ciężko uwierzyć, ale to prawda. Nie martw się, że komuś zrobisz krzywdę bo w końcu ten ktoś chciał ci zapewne zrobić dokładnie to samo. Na sparingach to samo, postaw na ofensywę. Jak powiedział mi kiedyś trener "Z piąchy i do przodu". Ja gdzieś w pamięci nadal mam wizję mojego pierwszego sparingu i każda walka jaką musiałem stoczyć poza salą wywołuje u mnie nieunikniony śmiech gdy ją do tamtego porównać.


Zmieniony przez - Lucyfer92 w dniu 2011-07-16 22:14:04
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11184 Napisanych postów 52123 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
Moim zdaniem sztukami walki typowo agresywnymi powinny zajmować się osoby które, uwaga uwaga, LUBIĄ SIĘ BIĆ. Jeśli boisz się walki to pobaw się w capoeirę, bo trenowanie ciosów po to żeby potem ich nie używać mija się z celem. Prawda, każdy normalny trochę się boi, zwłaszcza dlatego że zdaje sobie konsekwencje takiego czegoś(niektórzy dresiarze wydają się na to za głupi), ale po to są właśnie sparingi, aby na nich się przełamywać. Dlatego też trzeba się starać sparować z każdym z kim się da, aby potem nie mieć problemu w razie spotkania na ulicy. Sparingi 1vs2 lub 1vs3 też są przydatne, radzę spróbować :)
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11184 Napisanych postów 52123 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
Największe znaczenie w takiej walce ma strategia. Jak ułożysz sobie mały plan na początek, jak i gdzie zadać cios, w co kopnąć itd, to pójdzie łatwo, bo już będziesz przygotowany. W miarę strategii strach niknie. Też kiedyś miałem ,,miękkie nogi", bo się bałem, że coś komuś zrobię, albo że ktoś mi coś zrobi, ale teraz się tym nie przejmuję, chociaż nie wiem czy to prawidłowy tok rozumowania.
Bij się (na treningach) ile wlezie, bo wtedy to będzie dla ciebie chleb powszedni. Tak jak, jedzenie kanapki, albo siedzenie na komputerze. Ot kolejna czynność, którą należy wykonać. A bić da się w takie punkty, żeby nie uszkodzić przeciwnika, a nawet go zniechęcić, nawet po alkoholu.
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11184 Napisanych postów 52123 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
Mi osobiście pomaga myślenie o walce jak o grze, np. w kosza... połączonej z szachami :P Znając przeciwnika chociaż trochę można powoli zacząć przewidywać jak może on odpowiedzieć na nasze konkretne działania, i pod to układać plan. A wyprowadzenie ciosów to coś jak rzut do kosza, wiadomo w co się celuje, a czy się uda trafić, zależy od wielu czynników. Ważne jest tylko aby mieć odpowiednie pionki, czyli umiejętności + dobrze wyćwiczone ciało, bo wtedy łatwiej wygrać tą "grę" ;)

Walka na ulicy jest nieco inna, głównie dlatego że nie ma nic wspólnego ze sportem... Tam po prostu liczą się odruchy ;)
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 571 Napisanych postów 2808 Wiek 42 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 95298
Strach/zdenerwowanie przed pojedynkiem towarzyszy nawet zawodnikom ufc , bokserom itd. Ktoś kiedyś powiedział że jeżeli ktoś mówi że przed walką nie ma wcale obaw tzn. że kłamie. Trochę bójek na ulicy miałem niestety. Cofnięta kostka w ręce od uderzenia, złamanie zza kciukiem wśródręcza, złamany nos.. i wiele wiele p*zd pod oczami i blizn małych. Podstawa to nie napinać się pierwszy do bicia ale jeśli z gadki wynika że pajac nie odpuści to lać w morde chyba że mają przewagę liczebną. Wtedy nie ma co. Coś powiedzieć ale lepiej odpuścić.

Ogólnie ja żeby przełamać jakiekolwiek obawy przed walka już gdy zbliżam się do przeciwnika to nakrecam się na jak największą "ku*wice" , nie patrze w twarz przeciwnika i nie mierze go czy jest większy czy mniejszy tylko w głowie już widzę jak wyprowadzam pierwszy ,drugi ,trzeci cios - leci pierwszy i pózniej już wysztko płynie samo.. no chyba że nagle z boku nie wiadomo skąd dolatuje kolega którego bijesz i dostajesz strzała zza pleców.. co się zdarza bardzo często :d
...
Napisał(a)
Ekspert
Szacuny 11184 Napisanych postów 52123 Wiek 33 lat Na forum 26 lat Przeczytanych tematów 57816
Zwłaszcza, jeśli ten kolega ma w ręku butelkę po piwie albo jakiś inny przedmiot :)
Potrzebujesz szybkiej i rzetelnej porady z zakresu treningu, dietetyki i suplementacji? Skorzystaj z porad naszych ekspertów!
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Alistair Overeem w boksie?

Następny temat

Jordan BOXING shoes <<<< gdzie takowe można dostać ?????

electro
Polecane artykuły