Nie nie nie.
Panowie jakież to ja przechodziłem katusze z tego powodu. Typ na AWFie też mi powiedział: to zapalenie okostnej - mniej biegaj po asfalcie. Bull shit, chodź nie neguję tej teorii. Było już o tym kilka razy na forum.
PRZYCZYNA 1
Częstym powodem bóli jest zbytnie umięśnienie łydek (oj tak, ma się ładne mięsko) lub mięśni stóp. W efekcie podczas biegu krew nie może swobodnie odpływać z podudzi. To coś w stylu efektu super-napompowania. Proponuje test: popukaj sobie w piszczel - nie powinien boleć a potem postulaj w żyłłe które wzdłuż neigo idzie (miedzy piszczelem a wewnętrzną częścią łydki) - będzie bolało.
PRZYCZYNA 2
Byłem w owej sprawie u ok 5 lekarzy: prywatnych, państwowych i tych zaprzyjaźnionych. Kazdy dawał mi rade: przestań biegac synu przez miesiąc i smaruj nóżki (różne maści usprawniające krążenie). Efekt: kupa!!! Nic!!! Aż wreszcie stary dobry chirurg na komisji wojskowej powiedział mi - to może być niedorozwój genetyczny żył podudzi. Po prostu żyły w tym rejonie nie radzą sobie z odpływem krwii i puchną. Badanie które może to udowodnić nazywa się badanie czy jakiś tam rezonans Hoplera.
Ciekawe jest że łydki nie bolą mnie nawet po najbardziej mordeczych treningach MTB!!! ??????? Nie wiem o co chodzi!
W każdym razie nie poddam się!!! Będe próbował. Nie warto przestawać biegać!!
Na razie mój typ to 1-2 30min treningi biegowe w tygodniu i wolne tępo, żeby się oswoic. Wstyd tak mało i wolno biegać ale co tam? Potem bedzie lepiej. Wypróbuje
tren smar w szpreju co Jogger go polecał - może coś da!
Piszcie jak najwięcej na ten temat - sporo osób ma taki problem.
Pozdrawiam!!!
H C H T X C czyli
Hard Core
Hard Tail
Cross Country